Kontakt:

Wszelkie uwagi, sugetie i propozycje współpracy proszę kierować na adres e-mail Mstrzal@gmail.com

niedziela, 31 maja 2015

Schabowe z przyprawą Rafex


Standardowy element polskiej kuchni- prosty, zawsze wychodzi i smakuje świetnie z ziemniakami i surówką- schabowy :) Z dobrą przyprawą jest jeszcze lepszy :)


Kilka słów od producenta: SKŁAD:MARCHEW GRYS, GORCZYCA BIAŁA GRYS ,PAPRYKA GRYS ,PIEPRZ GRYS ,SEZAM.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Przyprawa ma bardzo przyjemny ziołowy zapach. Nie znajdziemy w niej żadnych ulepszaczy smaku- sama natura. Przyprawa jest pozbawiona soli. Jak dla mnie to plus- możemy doprawić nią według swojego upodobania i użyć tej naturalnej :)


Przyprawa nadaje kotletom przyjemnego i oryginalnego smaku. Jakby delikatnie smakują orientalnie. Mama mówiła, że to jakby delikatny posmak "grzybowy". Chili nadaje lekkiego charakteru. Sezam natomiast chrupkości.


Rafex

sobota, 30 maja 2015

Recenzja: Mleczko kosmetyczne do twarzy- Safira


Kiedyś bardzo często używałam mleczka kosmetycznego, potem ich miejsce zajęły płyny micelarne. Teraz jednak zastanawiam się znowu czy by nie wrócić do mleczek. Zapraszam na recenzję delikatnego, a zarazem skutecznego mleczka kosmetycznego Safira :)

Kilka słów od producenta: Mleczko doskonale zmywa makijaż i oczyszcza skórę. Ze względu na zastosowany wyciąg z aloesu, olej z orzeszków macadamia oraz glicerynę odżywia, nawilża oraz chroni ją przed utratą wody. Delikatna nuta zapachowa sprawia, że mleczko jest bardzo przyjemne w użyciu. Stosowane regularnie pozwala zachować skórze twarzy i szyi zdrowy i świeży wygląd. Odpowiednie dla każdego rodzaju cery, także wrażliwej.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Mleczko znajduje się w plastikowej, białej butelce. Zamknięcie bardzo wygodne, na tzw. klik. O tyle jest dobrze, że kiedy przestajemy naciskać buteleczkę, aby wylać odpowiednią ilość produktu na płatek kosmetyczny to ono nie rozlewa się, zamknięcie jest bardzo zabezpieczeniem. Na etykiecie znajdziemy wszystkie niezbędne informacje- skład, zastosowanie, sposób użycia, data ważności itp.


Mleczko ma gęstą konsystencję, ale jest bardzo lekkie i delikatne. Barwę ma białą, a zapach bardzo umila zmywanie makijażu. Odświeża twarz, jest subtelny, bardzo miły dla noska. Jakby kwiatowy, świeży i słodki.


Czym zauroczyło mnie mleczko? Przede wszystkim tym, że w ogóle nie szczypie w oczy. Tym bardziej teraz kiedy alergie szaleją to mnie swędzą oczy i są jeszcze bardziej wrażliwe. Mleczko kosmetyczne Safira jest na tyle delikatne, że nie podrażnia dodatkowo oczu. W sposób subtelny zmywa makijaż oczu, wystarczy jedynie na chwilę przyłożyć płatek kosmetyczny z mleczkiem do oka.


Mleczko mimo iż jest delikatne dla skóry to bardzo dobrze radzi sobie z maskarą, kajalem, cieniami do powiek, eyelinerami, kredkami do oczu. Nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej i lepkiej warstwy. Pozbędziemy się również kremu bb czy podkładu i pudru. 


Mleczko pozostawia skórę delikatną i gładką oraz dobrze nawilżoną. Mimo całodziennego makijażu skóra jest odświeżona i ładnie wygląda. Wraz ze zmywaniem makijażu nasza skóra już zostaje odżywiona. Pozostaje miękka i przyjemna w dotyku.


Produkt jest bardzo wydajny, niewielka ilość pozwala na pozbycie się całego makijażu. Mleczko nie zapycha.
W linii Beauty Line z oferty Safira znajdziemy także Płyn Micelarny oraz Nawilżający tonik do twarzy:


Cena to 16, 90 zł, czyli myślę że standardowa patrząc na wydajność oraz działanie :)
Zapraszam do zapoznania się z ofertą Safira:

Safira

piątek, 29 maja 2015

Recenzja: Mydełko peelingujące kawa z wanilią- Pour L`amour


Orzeźwia tak jak filiżanka kawy z rana :)

Kilka słów od producenta: Mydełko Kawowe - SKŁAD: świeżo zmielona kawa, oliwa z oliwek, masło Shea, ekstrakt z wanilii.

ZASTOSOWANIE:
Mydełko świetnie nadaje się do peelingu. Dzięki drobinkom kawy złuszcza naskórek, a roślinne tłuszcze zawarte w mydełku natychmiast uzupełniają skórę w witaminy i ją nawilżają.


Więcej informacji na fanpage Pour L`amour: >KLIK<


Moja opinia: Mydełko otrzymujemy w standardowym opakowaniu Pour L`amour. 
Pani Basia bardzo dba o estetykę- mydełko otulone jest białym, sztucznym siankiem, które podkreśla jego piękno. Mydełko jest brązowo- białe (istny miks kawowy- od ciemnego brązu po jasny), boki ma lekko drapowane- boki przypominają mi odcieniem dorodne borowiki albo smakowity pierniczek ;) Na przodzie mamy wytłoczone drzewko z napisem 100% Nature oraz ziarenko kawy. Kawa z wanilią pachnie po prostu obłędnie- zapach kawowy lekko ginie pod słodką nutą waniliową, która przechodzi jakby w mleczny zapach. Nic tylko nim pachnieć! W środku oczywiście znajdziemy cytat, ja tym razem trafiłam na Harolda Pintera :)


Mydełko kawowe to porządna dawka odżywienia i nawilżenia dla skóry. Czujemy to przy każdym namydleniu ciała. Ale jest jeszcze jedno co możemy wyczuć w mydełku od razu po pierwszym użyciu... pasję i serducho, które Pani Basia wkłada w produkcję mydełka :) 


Mydełko bardzo dobrze dobudza skórę z rana. Przede wszystkim twarz wygląda promienniej po przemyciu. Cera jakby dostawała porządną dawkę energii, jest bardziej żywa. Ja szczególnie upodobałam je sobie do delikatnej skóry pod oczami, znaczy moich cieni ;) Rozmydlam odrobinę na opuszkach palców i przez chwilkę masuję nim skórę pod oczami (oczywiście tak żeby nie wpadło do oka). Przy regularnym stosowaniu cienie są trochę bledsze, bo polepsza się mikrokrążenie. Jeżeli chodzi o całą twarz to mydełko jest świetnym naturalnym peelingiem i bardzo dobrze go zastępuje- ściera martwy naskórek. Skóra jest gładka i ładna, dodatkowo delikatna w dotyku.


Produkt równie dobrze peelinguje całe ciało. Pozostawia je miękkie i gładkie. Podczas mydlenia można wyczuć bardzo subtelny efekt rozgrzewający. Skóra zaraz po myciu wydaje się bardziej jędrna i elastyczna- zapewne dzięki dodatkowi mielonej kawy, czyli można z nim walczyć z cellulitem ;) Podczas kąpieli czuć lekkie pobudzenie krążenia. 

Mydło sprawdza się także do mycia włosów. Nie tylko radzi sobie bardzo dobrze ze zmywaniem olejów i oczyszczaniem skóry głowy, ale przy okazji ją peelinguje w delikatny sposób, bez obaw że uszkodzimy sobie cebulki. Kofeina pobudza krążenie, dlatego też zaobserwowałam szybszy wzrost włosów (o około 3 mm przez miesiąc przy myciu mydełkiem 2 razy w tygodniu). Włosy są wzmocnione i bardziej mięsiste, wyglądają na bardziej gęste. Lśnią zdrowym blaskiem.
Kawa podobno także zwalcza oznaki starzenia skóry- u mnie jeszcze tego nie widać, dlatego na ten temat się nie wypowiem ;)


Panią Basię i jej mydełka znajdziemy nie tylko w internecie, ale i również w różnych miejscach :) Jeżeli zauważycie ten stand to polecam podejść :)

Mydełko polecam, jest bardzo wyjątkowe :)

Pour L`amour

czwartek, 28 maja 2015

Recenzja: Masło shea (karite) nierafinowane FAIR TRADE i EKO + DIY ratunkowy tusz do rzęs, odżywka do skórek i paznokci, masełko na ukąszenia komarów- Ecospa


Znajdziemy je w balsamach, szamponach, pomadkach do ust, maseczkach- produkt uniwersalny. Zapraszam na recenzję masła shea Ecospa.

Kilka słów od producenta: Shea jest bogate w witaminy A i E które sprawiają że skóra po jego zastosowaniu jest gładka, dobrze nawilżona i pokryta zabezpieczającym lipidowym filmem. Ponadto zawiera ono witaminę F która pomaga rozluźnić i rozgrzać napięte mięśnie. Substancje zawarte w maśle chronią i wzmacniają cement komórkowy warstwy rogowej skóry co poprawia jej elastyczność.
Karite jest naturalnym filtrem słonecznym (jednak o niewysokim współczynniku powstrzymania promieniowania ultrafioletowego – UV).
Nie powoduje alergii.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Opakowanie produktu to biały słoiczek. Na etykiecie znajdziemy wszystkie ważne informacje. Lubię takie proste opakowania.
Masełko otrzymujemy w kawałkach, ma ono postać stałą. Jest ono zbite, ale miękkie- wyczujemy je kiedy je lekko naciśniemy. Rozpływa się pod wpływem ciepła ciała. Kolor masełka to kość słoniowa. Zapach dość specyficzny, jakby lekko orzechowo-drzewny. Plus za to, że masełko nie jest rafinowane, dzięki temu mamy dla siebie więcej właściwości ;)


Masełkiem najczęściej smarowałam swoje ciało po kąpieli. Masełko dobrze nawilża i natłuszcza skórę. Bardzo dobrze zatrzymuje wodę w naskórku, nie doprowadzając do sytuacji przesuszenia skóry. Daje uczucie gładkiej i aksamitnej skóry. Suchość znika już po jednej aplikacji. Przy okazji lekko uelastycznia i ujędrnia skórę. Łagodzi świąd powstały przy uczuleniach.
Masełka używałam również do olejowania włosów. Do suchych końcówek sprawdza się niesamowicie dobrze! Nawilża i jakby odbudowuje strukturę włosów. Końcówki praktycznie się nie rozdwajają. Są sypkie i przyjemne w dotyku.
Masełka używałam również do dyscyplinowania brwi, kiedy coś "odstawało". Dodatkowo brwi są lekko nabłyszczone.
Idealnie sprawuje się również jako baza pod cienie. Świetnie podbija ich pigmentację, a cienie dłużej pozostają na powiece :)
Sprawdziło się również po zakupie nowych butów, które obcierały. Zawsze na noc smarowałam obtarcie, szybciej się zagoiło.


Bardzo lubię proste przepisy, te które podam są praktycznie dwuskładnikowe :) Przy okazji dowiecie się jak jeszcze stosowałam Karite :)

Ratunkowy tusz do rzęs:
- masło shea
- sypki czarny cień do powiek
Odrobinę masełka wystarczy stopić w dłoni, zanurzyć w nim czystą szczoteczkę do rzęs, a następnie w sypkim cieniu i wytuszować rzęsy. Musimy poczekać aż porządnie przyschnie. 
Ja szukałam szybkiej alternatywy po tym jak moja mama zostawiła na pół dnia i noc otwarte opakowanie z maskarą. Przy okazji nasze rzęsy skorzystają i wzmocnią się ;)

Odżywka do skórek i paznokci:
- masło shea
- kilka kropli cytryny
Masełko stopić i wycisnąć kilka kropli cytryny do niego. Można rozcieńczyć z wodą lub od razu przejść do kąpieli skórek i paznokci :) Ja dolewałam wody, bo mocnego odżywienia nie potrzebowałam. Skórki są zmiękczone, bardziej nawilżone, nie zadzierają się. Pazurki natomiast wzmocnione i mniej łamliwe.

Masełko na ukąszenia komarów:
- kawałeczek masła karite
- 5 kroplki olejku eukaliptusowego
Wystarczy wymieszać i nosić przy okazji wycieczek do lasu :) Oba składniki działają przeciwświądowo i antyseptycznie. Swędzenie znika po posmarowaniu, a bąbel szybciej schodzi.

EcoSpa

Recenzja: Desery Primavika- soczyste jabłko z ziarnami zbóż i tropikalny ananas z ziarnami zbóż w naleśniczkach :)


Z rana troszkę o deserze... a może i śniadaniu? Bo wiele osób je na śniadanie naleśniki. Z firmą Primavika wyszło pysznie :)

Kilka słów od producenta:
Deser soczyste jabłko z ziarnami zbóż: Soczyste jabłko to przede wszystkim przepyszny mus jabłkowy na bazie przecieru z dyni. W tym połączeniu porcja tego deserku dostarcza nam dużo beta-karotenu który wpływa na zdrowy wygląd naszej skóry, wzmacnia wzrok, zwalcza wolne rodniki oraz działa profilaktycznie. Deser ten może być polecany dzieciom ze względu na swoją lekką konsystencję, delikatny smak i dużą zawartość wit. A która m.in zmniejsza ryzyko wystąpienia krzywicy. Słodzony jest syropem z agawy.

Deser tropikalny ananas z ziarnami zbóż: Tropikalny ananas z ziarnami zbóż to opcja dla ludzi preferujących smaki egzotyczne. Składa się z przecieru z dyni połączonego z kawałkami ananasa i wiórkami kokosowymi. W tym połączeniu porcja tego deserku dostarcza nam dawkę witamin A, B1, B2, B6, PP, C, kwas foliowy  oraz dużo beta-karotenu który wpływa na zdrowy wygląd naszej skóry, wzmacnia wzrok, zwalcza wolne rodniki oraz działa profilaktycznie, a przede wszystkim poprawia kondycję naszego organizmu.

Więcej informacji:
Jabłko: >KLIK<
Ananas: >KLIK<


Moja opinia: Oba deserki znajdują się w niewielkich słoiczkach o pojemności 170g. Na etykietach (które są miłe dla oka i bardzo estetyczne) znajdziemy najważniejsze informacje. 
Konsystencja jest średnio gęsta (musu). Zapach produktów bardzo naturalny- soczysty i owocowy.


Jeżeli spojrzymy na składniki to zobaczymy na pierwszym miejscu przecier z dyni. Muszę nadmienić, że jest ona praktycznie niewyczuwalna. Zarówno ananas jak i jabłuszko są na pierwszym planie. Ananas jest zarówno lekko kwaskowy, jak i słodki- miks smakowy. Jabłuszko natomiast smakuje jak domowy mus jabłkowy.

Ananas:

W obu słoiczkach znajdziemy również ziarna zbóż, które są miękkie, nie sprawiają więc problemu z gryzieniem, nawet przy bólu zęba ;) W deserku ananasowym wyczujemy także wiórki kokosowe, które uprzyjemniają smak ananasa. Deserek smakuje jeszcze bardziej egzotycznie. 

Jabłko:

Oba produkty świetnie smakują jako deserek w sam sobie. Są to też idealne dodatki do deserów lodowych, zamiast kalorycznej polewy :) Możemy je również wykorzystać jako dodatek do racuchów, naleśników, czy nadzienie do muffinek. Będzie to również dobra alternatywa zamiast dżemu czy marmolady na świeżą bułkę ;) Wprost stworzone dla dzieci. Z tego co wiem na rynku dostępne są "musy" dla dzieci (nie chcę przytaczać nazwy), ale z całym arsenałem chemii w składzie. W deserkach Primavika nie znajdziemy jej. Produkty ponad to są bez soli. Dobre dla wegetarian i wegan.


Ja wykorzystałam te dwa słoiczki do nadzienia do naleśników. Dodatkowo zblendowałam jogurt naturalny z borówkami i jeżynami i polałam je, a także położyłam po kilka owoców na górze :)
Uwierzcie mi, że naleśniczki z deserkami Primavika są przepyszne :) To jednak nie wszystko- deserki to porządna dawka witaminek i minerałów, które wzmocnią nasz organizm, wzrok, a także skórę.

Primavika

środa, 27 maja 2015

Recenzja: Colosan Ex z probiotykami- Oleofarm


Dzisiaj kilka słów o łyżeczce zdrowia dla układu pokarmowego od Oleofarm :)

Kilka słów od producenta: 1,5 miliarda bakterii; cztery szczepy; w dziennej porcji
Preparat Colosan Ex® to połączenie roślinnych składników: łusek babki jajowatej, mielonych nasion lnu, błonnika jabłkowego oraz inuliny i liofilizowanych, żywych kultur 4 szczepów bakterii:
  • Lactobacillus acidophilus DDS®-1, 
  • Bifidobacterium lactis UABLA-12, 
  • Bifidobacterium longum UABL-14, 
  • Bifidobacterium bifidum
  • UABB-10.
Mielone nasiona lnu wspomagają proces trawienia i przyczyniają się do prawidłowego funkcjonowania jelit. Preparat charakteryzuje się wysoką zawartością błonnika pokarmowego.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Błonnik zapakowany dosyć niestandardowo. Bo o ile tekturowe pudełko to raczej norma, to jego kształt już nie :) Kartonik jest sześcienny :) Generalnie jest bardzo estetyczny i miły dla oka. Po rozpakowaniu ukazuje nam się biały, plastikowy słoiczek, dodatkowo zabezpieczony plombą. Zarówno na kartoniku jak i na słoiczku znajdziemy wszystkie niezbędne informacje od producenta.


Produkt ma postać sypką- drobno zmielony proszek, w odcieniu jasnego brązu. Na pierwszy rzut oka wygląda jak piasek :) Zapach proszku? Hmm, raczej neutralny, lekko pachnie chrupkim pieczywem- i tak samo smakuje. Jeżeli jednak komuś smak by przeszkadzał to warto dodać błonnik do jogurtu czy soku zamiast wody ;) 


Ja błonnik rozrabiałam z wodą. Chwila mija zanim go porządnie rozrobimy, bo powstają grudki, ale po chwili nie widać ich już i możemy pić. 


Błonnik bardzo dobrze łagodzi uczucie głodu (pęcznieje w żołądku), dlatego warto go wypić na pół godziny przed posiłkiem. Z tego względu świetnie nadaje się dla osób odchudzających, kiedy dopadnie mały głód. Po wypiciu błonnika pojawia się uczucie sytości, więc posiłek będzie napewno mniejszy :)


Na drugi dzień po wypiciu błonnika można już zauważyć efekty jego działania. Przede wszystkim poprawia się przemiana materii i perystaltyka jelit. Człowiek czuje się "lżej". Czasami jak sobie pofolgujemy z jedzeniem to na drugi dzień można wyczuć uczucie ciężkości. Po wypiciu błonnika to mija.


Błonnik bardzo dobrze działa na jelita- nie pojawiają się wzdęcia, gazy czy zaparcia. U mojej mamy pomógł w trakcie biegunki, która po jego wypiciu ustąpiła szybciej. 
Podczas suplementacji błonnikiem poprawia się ogólne samopoczucie. 


Błonnik przyczynia się do mniejszego wchłaniania trójglicerydów i cholesterolu oraz obniżenia ciśnienia krwi. Pełni także rolę prebiotyczną. Spowalnia rozkład węglowodanów. Pomaga oczyścić organizm z toksycznych produktów przemiany materii i metali ciężkich.
W tych czasach i tempie życia dość ciężko jest dostarczyć odpowiednią ilość błonnika w spożywanym pokarmie. Suplement to dobra alternatywa.

Oleofarm

wtorek, 26 maja 2015

Recenzja: 100% Arabica Peru- CoffeeNation


Kto wpadnie na wyśmienitą kawę od CoffeeNation? :)

Kilka słów od producenta: Kwiecisty aromat połączony z lekką kwaskowością i wyjątkowymi owocowymi nutami.

Więcej informacji o kawach znajdziemy na fanpage: >KLIK<


Moja opinia: Opakowanie z wyglądu typowe dla dobrych kaw prosto z palarni- w odcieniu beżowym. Na nim mamy najważniejsze informacje.
Zaraz po otwarciu opakowania już wyczuwałam cudowny, delikatny zapach, typowy dla kawy Arabicca, z lekkimi innymi nutami. Dopiero po zmieleniu mogłam wyczuć dokładniej co to za intrygujące aromaty.


Kawa jest w miarę mocno palona, mówi o tym jej kolor. Mielenie jest szybkie, a zapach mielonej kawy towarzyszy nam przez cały czas i pozostaje jeszcze na jakiś czas w kuchni. Po zmieleniu wyczuwamy dopiero woń towarzyszącą tej kawie. Zapach stał się dość złożony, intensywny, bardzo przyjemny. Zapach kawy jakby połączony z delikatnością zapachu łąki.


W smaku, tak jak i zapachowo, kawa jest dosyć złożona i bogata w nuty smakowe. Peruwiańska Arabica CoffeNation pozbawiona jest przede wszystkim goryczki. Jest lekka, delikatna, lekko łaskocze swoim smakiem podniebienie i kubki smakowe. Możemy wyczuć lekko cytrusowe nuty z delikatnym i dystyngowany kwiatowym bukietem w aromacie. Kwaskowość jest bardzo umiarkowana, prawie niewyczuwalna. Subtelność jakby jaśminu i lekka słodycz dają niezapomniany finish każdego łyka. Posmak pozostaje dość długo w ustach. Kawa jest naprawdę wyborna, zasmakuje każdemu.


Kawa delikatnie pobudza o poranku oraz idealnie smakuje do lekkich deserów. Parzona tradycyjnie smakuje mi najlepiej, chociaż i z ekspresu smakuje wyśmienicie. Nie dodawać do niej cukru! Bo szlachetny aromat gdzieś nam umknie.


Po wymieszaniu tworzy się delikatna i aksamitna pianka. 
Arabicca Peru CoffeNation powinna się znaleźć u każdego smakosza kawy.