Kontakt:

Wszelkie uwagi, sugetie i propozycje współpracy proszę kierować na adres e-mail Mstrzal@gmail.com

wtorek, 30 sierpnia 2016

Recenzja: Gra karciana Pif-Paf


Ze znajomymi lubimy porobić coś, co zapewni nam dawkę śmiechu. Nie inaczej było z grą Pif-Paf ;)

Kilka słów od producenta: Pif-Paf to rodzinno - towarzyska gra karciana, stworzona niezależnie od wielkich koncernów (nie jestem pewna czy trzeba wspominać o koncernach nie każdy jest zły). Celem gry jest uniknięcie sytuacji, w której zostaje się z największą ilością kart na końcu rozgrywki. Aby temu zapobiec, należy natychmiastowo wykonywać polecenia przypisane do kart wykładanych przez poszczególnych graczy. Każda pomyłka, może wagę przybliżyć Cię do porażki. Porażka Przegrana, zaś wiązać się może z koniecznością wykonania zadania, które czeka na przegranego pokonanego – Skunksa do zadań specjalnych.


Jeśli szukacie gry:
• którą wszędzie możecie ze sobą zabrać;
• która nie wymaga wielogodzinnego studiowania instrukcji – jest wręcz intuicyjna;
• która wywołuje taki sam uśmiech na twarzach dorosłych jak i dzieci;
• która sprawdzi Wasz refleks;
• która od początku do końca została stworzona z myślą o tym, aby dobrze się bawić;
to Pif-Paf jest właśnie dla Was.
Zestaw składa się z 58 kart przedstawiających całe spektrum postaci, wśród których znajdziecie między innymi: ojca chrzestnego, piłkarza, kowboja, buddyjskiego mnicha, pająka, złodzieja oraz skunksa eleganta.
Jeśli wciąż mało Wam argumentów by kupić Pif-Paf to odpowiedzcie sobie na pytanie. Czy którakolwiek z Waszych gier ma swoją własną dziurę po kuli??


Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Karty w pudełeczku, zmieszczą się do każdej torby, więc możemy je ze sobą wszędzie zabrać. W środku 58 kart. Ładne kolorowe ilustracje przyciągają wzrok nie tylko dzieci. Kart jest głównie po 5 sztuk, wyjątek stanowi karta "Ojciec chrzestny", są tylko 3. Ta karta daje nietykalność w danej kolejce.


Gry karciane bardzo lubię, więc ochoczo podeszłam i do tej. W kręgu znajomych przy okazji postanowiliśmy zagrać. Ustaliliśmy wyzwanie, rozdzieliliśmy karty. Na pozór gra wydaje się banalnie prosta- każdy wykłada po kolei kartę i wykonujemy zadanie przypisane do niej. Można się łatwo pomylić lub zagapić, bo niektóre karty są podobne, np. skunks elegant i zwykły skunks. I tu zaczynają się schody, liczy się przede wszystkim refleks, ale i znajomość przypisanych czynności do kart. Kto się pomyli lub spóźni zgarnia karty.


Po jakimś czasie oczywiście oswajamy się z każdym symbolem. Można się jednak nadal pomylić ze względu na właśnie podobne karty. Podczas gry jest sporo zabawy, dobrego humoru. Karty Pif-Paf wprowadzają ogólny luz i miłą atmosferę przepełnioną chichotem. Zabawa jest lepsza jeżeli gra się z dziećmi, jeszcze więcej wygłupów i śmiechu. 


Gra jest na prawdę pozytywna, na początku rozgrywka się ciągnie, bo można się mylić. Później jest łatwiej, ale równie śmiesznie. Gra z pewnością rozrusza towarzystwa, nawet to drętwe :P

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Recenzja: Peeling do ust Tisane- Farmapol/ Herba Studio


W jaki sposób przedłużyć trwałość pomadki na ustach? Wystarczy peeling Tisane ;)

Kilka słów od producenta: Regularnie wykonywany, delikatny peeling ust to podstawa pięknych i gładkich warg. Efekt uzyskiwany jest wskutek usunięcia suchych skórek i wygładzenia nierówności. Peelingiem wykonuj delikatny masaż, który poprawi ukrwienie warg oraz sprawi, że usta będą jędrniejsze i zdrowo zaróżowione. Naturalne substancje pomogą pozostawić usta miękkie i nawilżone na dłużej. Dla uzyskania jeszcze lepszego efektu, po wykonanym peelingu warto nanieść na usta ulubiony balsam Tisane.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Nowość w ofercie, nie wiem jaką postać będzie miał peeling, czy tak jak tu saszetkową czy będzie może w większym opakowaniu. 
Peeling cukrowy- dosłownie, same drobinki zatopione w tłuściutkim mazidełku, przypominającym balsam do ust. Zapach kojarzy mi się z cukrem pudrem.


Peeling przyjemnie złuszcza martwy naskórek, pozostawia usta miłe w dotyku i miękkie. Jest dobrym zdzierakiem, ale i nie rani ust. Ściera martwy naskórek w sposób subtelny i delikatny. Usta od razu są gładkie i miękkie. Po tym zabiegu czuć delikatne mrowienie ust. To jednak nie wszystko. Peeling pobudza krążenie w ustach, które po użyciu są lekko zaczerwienione i mają piękny odcień. Peeling dobrze przygotowuje usta na błyszczyk czy pomadkę.  Nie można odmówić mu także właściwości pielęgnacyjnych i odżywczych. Nawilża usta, regeneruje i usuwa szorstkości. Ładnie natłuszcza.

niedziela, 28 sierpnia 2016

Recenzja: Orzeźwiający balsam do ust Tisane Fresh- Farmapol/Herba studio


Czasami usta są podrażnione i przydaje się coś mocno kojącego, takiego jak nowy balsam Tisane :)

Kilka słów od producenta:
Intensywne nawilżenie, ekstra orzeźwienie oraz przyjemne ukojenie to cechy charakteryzujące nowy balsam w wersji Fresh! Produkt swoje doskonałe właściwości zawdzięcza bogatej zawartości składników naturalnych. W skład Tisane Fresh wchodzi: aloes, świeże olejki eteryczne z mięty, eukaliptusa i cytryny, miód, prowitamina B5, olejek jojoba, wosk pszczeli, olejek rycynowy oraz lanolina. Taka kompozycja przyniesie błyskawiczne ukojenie nawet bardzo wysuszonym i zniszczonym i zniszczonym ustom.


Moja opinia:
 Produkt otrzymujemy w kartonowo- plastikowym opakowaniu. Na odwrocie istotne dla nas informacje. Balsamik znajduje się w odkręcanym słoiczku z zieloną zakrętką. Małe gabaryty pozwalają na zabranie go do kieszeni kurtki czy spodni. 
Konsystencja kosmetyku bardzo przyjemna, lekko tłusta, nie jest zbita. Odcień lekko zielonkawy, zapach mentolowy, lekko słodki. 


Po nałożeniu na usta balsam lekko chłodzi usta, daje delikatne uczucie mrowienia. Jest to bardzo przyjemne, kojące i orzeźwiające. Samo uczucie chłodzenia już łagodzi delikatną skórę ust. Prócz tego produkt spisuje się świetnie. Nawilża oraz pozostawia usta miękkie i gładkie. Usta są odpowiednio odżywione. Zauważyłam także, że efekt chłodzenia ma także wpływ na usta- mają ładniejszy odcień, bardziej czerwony. 


Produkt jest świetny na gorące i upalne dni, kiedy usta wymagają ochrony. Balsamik dobrze chroni przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.

sobota, 27 sierpnia 2016

#Opróżniamy kosmetyczki- tydzień czwarty: pielęgnacja ciała.


Czas na tydzień czwarty z Trustedcosmetics.pl :)
Kolejne zadanie to pielęgnacja ciała. 

Jeżeli chodzi o moją pielęgnację ciała to moja skóra nie ma większych wymagań. Od czasu do czasu skóra nóg jest bardziej sucha i to wszystko. Temu pancerzowi, w przeciwieństwie do twarzy, nie straszna parafina. Nie spotkałam jeszcze chyba kosmetyku do pielęgnacji ciała, który by mnie podrażnił czy podziałał alergicznie.
W pielęgnacji ciała stawiam raczej na minimalizm, ale to dlatego, że jak pootwieram kilka produktów to później nie wiem czego używać :) Dlatego dzisiaj pokażę po prostu to co aktualnie używam.


1. Avon- Rozświetlający balsam opalający w sprayu- lubię go, bo zostawia skórę nawilżoną i delikatnie ciemniejszą. Nie pozostawia smug, schodzi równomiernie. Skóra jest gładka i przyjemna w dotyku.
2. Avon- Balsam perfumowany Littl Black Dress- lubię ten zapach, więc lubię i balsam. Dla mojej skóry wystarczający :)
3. Vita Liberata- pianka brązująca- mój ulubiony samoopalacz. Do niego najlepiej kupić rękawicę Vita Liberata. Przed użyciem robimy peeling i możemy się wysmarować ;) Bardzo przyjemny produkt, który nie pozostawia smug, nie zbiera się w załamaniach. Pianka lekko wygładza skórę i nawilża ją, nie powoduje wysuszenia. Skóra jest bardziej miękka w dotyku. Praktycznie od razu po nałożeniu wysycha i wchłania się, nie tworzy lepkiej warstwy.
4. Gorvita- Maść propolisowa- od jakiegoś czasu używałam na oparzenie. Świetnie sprawdza się także przy mocniejszych wysuszeniach czy lekkich podrażnieniach skóry.
5. Naturalium- Balsam do ciała mango- co tu dużo mówić- uwielbiam go! Ślicznie pachnie, wygładza i nawilża. Ubolewam, że już zbliża się do dna :)
6. Rabka Spa Minerale Żel- opisywałam wczoraj. Idealny produkt jeżeli borykamy się z jakąś chorobą skórną.

piątek, 26 sierpnia 2016

Recenzja: Rabka Spa Minerale Żel- Gorvita


Jak wiecie uwielbiam produkty uzdrowiskowe. Działają lepiej aniżeli te zwykłe kosmetyczne. Dzisiaj produkcie uniwersalnym Gorvita.

Kilka słów od producenta: RABKA SPA MINERALE  (  żel  i spray)
Do  ochrony  skóry suchej i wrażliwej z problemami dermatologicznymi. Na  bazie leczniczej wody mineralnej z Uzdrowiska Rabka wzbogacony wyciągami ziołowymi z żyworódki pierzastej i lawendy
  • Tworzy na powierzchni naskórka ochronny  film pełniący funkcję bariery  blokując wnikanie alergenów, kolonizację bakteryjną i grzybiczą,
  • Chroni przed nadmiernym wysuszeniem – nawilża, natłuszcza, zmiękcza i wygładza skórę.
Preparat polecany szczególnie:
  • do pielęgnacji skóry trądzikowej, łojotokowej,
  • przy łuszczycy, grzybicy,
  • przy zmianach alergicznych skóry,
  • do pielęgnacji skóry ze skłonnością do wysypek i zaczerwień,
  • w celu wzmocnienia naturalnej bariery ochronnej naskórka,
  • do pielęgnacji skóry podrażnionej nadmiernym opalaniem,
  • do codziennej pielęgnacji skóry.

Zastosowanie:
Zawarta w składzie, bogata w mikroelementy i biopierwiastki, wodorowęglanowo-chlorkowo- sodowa – bromkowo – jodkowo – borowa lecznicza woda mineralna z Uzdrowiska Rabka, stosowana jest od lat w balneologii jako naturalny i skuteczny środek pomocny przy problemach skórnych. Wzbogacona o naturalne ekstrakty żyworódki  i lawendy (wykazujące działanie synergiczne) znajduje zastosowanie jako środek wspomagający przy problemach skóry trądzikowej, łojotoku, łuszczycy, grzybicy  i alergii skórnej ( jony manganu i wapnia). Wspomaga leczenie atopowego zapalenia skóry.
Wyrób szczególnie polecany  wskazany dla osób będących w trakcie lub po zakończeniu leczenia dermatologicznego (łuszczycy, rybiej łuski, zmian kontaktowych, egzemy) w celu wspomagania i utrzymania optymalnych efektów terapii.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Opakowanie kartonowe, przyjemne dla oka w niebieskim odcieniu. Na każdym boku znajdziemy wiele przydatnych informacji o produkcie. Buteleczka spora, z pompką zapewnia higieniczne użycie produktu. Na pompce znajdziemy informację o tym, w którą stronę przekręcić dzióbek by go otworzyć lub zamknąć.


Żel jest bezbarwny, gęsty, nie topi się pod wpływem ciepła skóry, posiada bardzo subtelny zapach, prawie niewyczuwalny. Należy nadmienić, że jest to produkt medyczny, przeznaczony dla osób borykających się z problemami skórnymi.
Z tego względu żelu używałam głównie na skórę dotkniętą łuszczycą. Zgodnie z zaleceniem smarowałam miejsce około 3 mm grubością preparatu. Żel jakby delikatnie się wchłania i zasycha tworząc na skórze warstwę ochronną. 


Początkowo nie widziałam większych efektów. Dopiero po jakimś czasie stosowania skóra stawała się bardziej nawilżona, mniej podatna na łuszczenie. Generalnie mam łuszczycę kropelkową- malutkie, punktowe zmiany łuszczycowe. Te najmniejsze na tą chwilę zniknęły, większe zmniejszyły się.


Rabka Spa Minerale jest również świetna w celu złagodzenia ukąszeń owadów i alergii. Łagodzi swędzenie, pomaga w uspokajaniu zaczerwienienia. 


Można go także używać w codziennej pielęgnacji skóry. Nie tylko nawilża i łagodzi podrażnienia, ale i ma wzmacniać naturalną barierę ochronną. 


Jeżeli chodzi o skórę trądzikową to nie próbowałam. 
Mimo to żel bardzo polecam, jest świetny i ukazuje dobrodziejstwo uzdrowisk.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Recenzja: LIQ Ce Serum night 15% vitamin e mask- Dwufazowy koncentrat regenerująco odżywczy- Serum-maska


Jakiś czas temu mówiłam o serum LIQ z witaminą C, dzisiaj nadszedł czas na to z witaminą E.

Kilka słów od producenta: Serum-maska LIQ Ce stosowana regularnie na noc odżywia, regeneruje i zapewnia skórze odwodnionej komfort i właściwe funkcjonowanie. Wysokie stężenie witaminy E (15%) nie tylko ogranicza i spowalnia proces starzenia się skóry, poprzez wychwyt wolnych rodników, ale również poprawia widocznie jej elastyczność i napięcie. Dodatek kwasu hialuronowego i ksylitolu zapewnia długotrwałe nawilżenie i wygładzenie. Skóra po nocy pozostaje doskonale nawilżona, gładka, a podrażnienia złagodzone.

KORZYŚCI

- optymalne odżywienie i nawilżenie
- poprawa elastyczności i jędrności
- wygładzenie skóry
- łagodzenie podrażnień
- ochrona antyoksydacyjna



Moja opinia: Opakowanie niebieskie, minimalistyczne z najważniejszymi informacjami. W środku znajdziemy ulotkę oraz buteleczkę z ciemnego szkła. W środku cenna maseczka- serum z witaminką E. W precyzyjnym nałożeniu pomoże nam pipetka. 
Serum ma mleczne zabarwienie, jest płynne. Nie wyczuwam zapachu.


Dawno temu wyczytałam, że witaminę E najlepiej stosować wraz z witaminą C. Dlatego też serum stosowałam na noc, a drugi produkt (o którym będzie niebawem) rano. Codziennie po przebudzeniu skóra była wygładzona i delikatna. Serum zapobiegało wysuszeniu skóry kiedy nie używałam kremu na noc. Przede wszystkim serum pochwalić muszę za szybsze znikanie wyprysków. Produkt ładnie łagodził te drobne stany zapalne. Po ich zniknięciu do teraz nic nie wyskoczyło (chociaż u mnie ewentualne wypryski są pojedyncze). 


Cera jest wygładzona i miękka. Podczas używania wraz z witaminą C skóra nie ma tendencji do zapychania. mogę także śmiało powiedzieć, że cera zyskała jednolity koloryt. 


Elastyczność i sprężystość została poprawiona. Mam wrażenie, że owal twarzy również zyskał. 


Witamina e jest silnym antyoksydantem, który chroni skórę przed uszkodzeniami ze strony wolnych rodników, osłaniając włókna kolagenowe i zapobiegając uszkodzeniom powodowanym przez oparzenia słoneczne.

środa, 24 sierpnia 2016

Recenzja: Venal Żel chłodzący na zmęczone nogi- Gorvita


Ostatnio więcej mnie nie ma w domu niż jestem- tylko biegam, załatwiam, praca, dom, kurs i tak leci. Wieczorami moje nogi stają się zmęczone, ale Gorvita wychodzi mi na przeciw.

Kilka słów od producenta: Działanie żelu jest związane z naturalnymi właściwościami ekstraktów: nostrzyka, kasztanowca, miłorzębu japońskiego, arniki górskiej, ruty, mentolu oraz leczniczej wody mineralnej: wodorowęglanowo-chlorkowo- sodowej, bromkowo – jodkowo- borowej, stosowanych od lat m.in. w medycynie ludowej. Składniki te zawierają flawonoidy, katechiny, witaminę C, mikro i makroelementy takie jak: krzem, miedź, mangan, selen, glin, potas, wapń, żelazo. Wykazują działanie uszczelniające na ścianki naczyń włosowatych, zmniejszając ich kruchość. Żel stosowany systematycznie poprawia mikrokrążenie, obkurcza rozszerzone naczynia, łagodzi opuchnięcia i siniaki. Likwiduje dyskomfort przemęczenia i ciężkości nóg, a zawarta w składzie naturalna alantoina oraz panthenol jednocześnie nawilża, odżywia i uelastycznia naskórek. Polecany do pielęgnacji cery z problemami naczyniowymi.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Żel znajduje się w tubce zamykanej na klik, na odwrocie znajdują się najważniejsze informacje- skład, data przydatności, przeznaczenie, działanie itp. 
Produkt jest żelowy, lekko jakby się rozpływa pod wpływem ciepła ciała. Ma zapach delikatnie mentolowo- ziołowy. Nie drażni nosa, nie jest intensywny. Plusem jest brak jakiejkolwiek lepkiej, nieprzyjemnej czy tłustej warstwy.


Działanie chłodzące nie jest mocne. Jest dość delikatne, subtelne. Jednak w kilka minut po posmarowaniu nóg możemy odczuć wyraźną ulgę. Nogi są lżejsze, odciążone. Ciężar i zmęczenie znika. Ból szybko mija i ustępuje.


Produkt świetnie łagodzi ból mięśni nóg oraz zakwasy. Gwarantowany relaks! Wystarczy tylko jeden raz nasmarować nogi, aby poczuć znowu lekkość, jest więc bardzo wydajny. Żel stosuje również moja babcia, której puchną lekko nogi. Po nasmarowaniu nóg i potrzymaniu ich w pozycji krzesełkowej na leżąco opuchlizna znika bardzo szybko. 


Lubię go również ze względu na to, że nie wysusza, wręcz przeciwnie- pozostawia skórę nawilżoną. Niespodziewanym działaniem jest także szybsze znikanie siniaków i łagodzenie ukąszeń komarów przy okazji smarowania nóg ;)
Chociaż teraz moje naczynka są jaśniejsze to producent poleca żel do cery naczynkowej. Będę musiała wypróbować :)


wtorek, 23 sierpnia 2016

Recenzja: Minimax quick dry & long lasting- kolekcja wiosna lato 2016


Wprawdzie lato niedługo za nami, ale warto czasami i w chłodniejszą porę nadać sobie trochę koloru z Eveline ;)

Kilka słów od producenta: Marka Eveline Cosmetics na sezon Spring Summer 2016 postawiła na totalne hity kolorystyczne sezonu. Cały wiosenny look oparty jest na motywach kwiatowych i przenikaniu się błękitu i różu. Kolejne topowe na ten sezon kolory to soczysta zieleń młodej trawy Flash Green oraz ciepły żółty Buttercup.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Jak każdy lakier z serii Minimax i ten znajduje się w walcowatej buteleczce. Kolekcja wiosenno-letnia ma do zaoferowania 12 odcieni. W moje ręce (i na paznokcie) trafiło pięć z nich. Pędzelek dość szeroki, lekko ścięty, gęsty i lekko spłaszczony. Sprawia to, że jest wygodny, dobrze się nim operuje i łatwo maluje. Równomiernie rozprowadza lakier po płytce paznokci. 


Konsystencja lakieru nie za gęsta i nie za rzadka- akurat, dobrze się nakłada. Nie wylewa poza płytkę. Lakier nie śmierdzi mocno podczas nakładania, nie kręci w nosku. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy. Lakier bardzo szybko wysycha, po jednej warstwie możemy nakładać drugą, która schnie po kilku minutach- ekspresowo możemy przejść do swoich czynności, które mamy do zrobienia.


Trwałość bardzo dobra, po 3 dniach zauważyłam lekko starte końcówki. Żaden z kolorów nie odbarwił mi płytki na żółto. Podczas malowania lakier nie bąbelkuje. Przy odcieniu bananowym i błękitnym mogą się pojawić smugi. 3 warstwa załatwia sprawę. I tu jest ten plus- dobrze, że lakier bardzo szybko schnie :) Łososiowy, czerwony i niebieski dobrze kryją po dwóch warstwach.


Takie małe, a mają w sobie to coś :)