Kontakt:

Wszelkie uwagi, sugetie i propozycje współpracy proszę kierować na adres e-mail Mstrzal@gmail.com

poniedziałek, 31 października 2016

Mały perfumik dla każdej z Was + Recenzja: F141 Perfumy Apar Zapach inspirowany Kenzo Jungle Elephant- Apar Perfume


Wiele z nas na co dzień używa odpowiedników tych najdroższych marek, ale nie każdy ma dostęp do nich. Na rynek wkroczyła nowa firma Apar Perfume. Marka podobna do Lou Pre oraz FM, ale ogólnodostępna.
Dzisiaj o zapachu F141, który jest inspirowany Kenzo.

Kilka słów od producenta:
Wyrafinowane, orientalne perfumy na wyjątkowe okazje, które sprawią, że staniesz się zmysłowa, seksowna i uwodzicielska. Zapach łączący w sobie nuty świeżej mandarynki, kardamonu i kminku, wraz z nutami ylang-ylang, lukrecji, bursztynu, wanilii i paczuli, tworzy kompozycję, obok której żaden mężczyzna nie przejdzie obojętnie.

Więcej informacji:


Moja opinia:
Zacznę od tego, że każde perfumy dostępne są w trzech pojemnościach- 2,4; 20 i 50 ml. Flakonik 20 ml jest podłużny, przezroczysty. Aplikator działa bez zarzutu. Całość zapakowana była w biały kartonik. 
Zapach jak najbardziej na teraz. To perfumy mocne, z charakterem, orientalne, od których bije ogromne ciepło. Są bardzo charakterystyczne, trudno je pomylić z jakimikolwiek innymi. Ciepły, egzotyczny zapach z domieszką przypraw- kardamonem, kuminem, goździkiem (korzennym) otula czule swoją aurą. Słodycz przypraw poprawia nastrój, a wanilia delikatnie rozleniwia. Bardzo dominujący, dodający pewności siebie.


Duża doza tajemniczości towarzyszy temu zapachowi, intryguje, powoli się rozwija. Lubię tak mocne i charakterne perfumy z pazurem. Momentami czuć coś orzeźwiającego- mandarynkę. Zapach pulsujący o "wielu twarzach". Delikatnie przebija się także nuta kremowa, ale cały czas towarzyszy jej akord przypraw.


Zapach bardzo uzależniający, ja w nim przepadłam. Ze względu na swoją moc i intensywność jest bardzo trwały. To korzenny, ziemisty zapach, tkwiący w wilgoci, nie słodkościach.
Na pewno dla kobiet pewnych siebie, zdecydowanych, lubiących zwracać uwagę. Zapach nie dla wszystkich, zwolenniczek cytrusów, świeżości i kwiatów nie rozkocha w sobie jak mnie. Ja tą podróż w orient pokochałam.

Jeżeli macie ochotę wypróbować ten lub inny zapach zapraszam do złożenia darmowego zamówienia na perfumki o pojemności 2,7ml

Kupon rabatowy na darmowe perfumy:
testujeiopiniuje

Instrukcja zamówienia bezpłatnej próbki:

Regulamin promocji dostępny pod adresem:

Wysyłka jest darmowa. 
Dodatkowo podczas zamówienia bezpłatnych perfum, możecie dołączyć dowolne produkty, które chcielibyście zakupić, a wysyłka w dalszym ciągu zostanie pokryta przez firmę APAR w ramach ww. promocji.

sobota, 29 października 2016

Recenzja: Organic Shop Maska do włosów ekspresowo regenerująca miodowe avocado- Biogo


Za avocado nie przepadam, chyba że jest składnikiem kosmetyków, jak w przypadku maski Biogo.

Kilka słów od producenta:
Miodowe awokado – ekspresowo regenerująca maska do włosów. Pojemność 250 ml.
Ta luksusowa maska do włosów na bazie organicznego olejku z awokado i organicznego miodu pomaga odbudować strukturę włosów na całej ich długości. Wzmacnia je sprawiając, że stają się miękkie i błyszczące.  Nie zawiera SLS, parabenów i silikonów. 

Więcej informacji:


Moja opinia: 
Samo opakowanie bardzo mi się podoba, to plastikowy słoiczek, ma niestandardowy kształt w porównaniu do innych masek. Na etykietce znajdziemy kilka najważniejszych informacji. 
Maska ma ładny zapach, wyczujemy miód przygaszony avocadem. Lekko pistacjowy kolor i konsystencja budyniu sprawiają, że maska wygląda jak krem ;) Całość jest treściwa i odżywcza.


Na maskę nie narzekam. Sprawdza się tak jak tego oczekiwałam. Pomaga w rozczesaniu włosów, sprawia, że mniej się puszą. Włosy po użyciu są gładkie, miękkie i sprężyste. Kudełki zyskały na nawilżeniu i odżywieniu.


Regeneracja widoczna jest gołym okiem. Podczas stosowania nie wystąpiło rozdwojenie końcówek, a włosy mniej się łamią, są pełne połysku, życia i witalności. Nie zauważyłam żadnego obciążenia, maska jest bardzo odżywcza i ładnie dociąża włosy. Nie przetłuszcza i nie oblepia.  Po użyciu nie muszę martwić się, że rano wstanę z kosmkami końcówek powywijanymi w różne strony. Włosy są prościutkie, wygładzone. 
Atutem jest brak SLS, parabenów i silikonów. No i niska cena ;)

piątek, 28 października 2016

Ryż z kurczakiem i warzywami z orientalnym smakiem/Bulion wegański orientalny bio i śmietana ryżowa Bio- Vegamarket


Dzisiaj bardzo szybki przepis na orientalny ryż z użyciem produktów Amandin od Vegamarket ;)

Jeżeli chodzi o składniki to oczywiście można modyfikować, ja użyłam warzyw, które akurat miałam w lodówce ;) Może być z mięsem, może być w wersji wegetariańskiej z samymi warzywami, bo sam bulion oraz śmietana ryżowa są wegańskie. Moje składniki (4-5 osób):
- 3 torebki ryżu
- 2 piersi z kurczaka
- słoiczek mieszanki 3-składnikowej- groszek, marchewka i kukurydza
- marchewki mini
- marchewka żółta
- czerwona papryka- 2 szt.
- przyprawa naturalna orientalna
- Bulion wegański orientalny Bio Amandin- około pół litra
- Śmietana ryżowa bio Amandin 200 ml

Piersi pokroiłam w kostkę, doprawiamy przyprawą orientalną, wrzuciłam na rozgrzaną oliwę z oliwek. Kiedy mięso lekko się podsmażyło dorzuciłam marchewki mini oraz marchewkę żółtą. Na końcu wrzuciłam pokrojoną w kostkę paprykę. Ugotowałam ryż "do połowy" (tylko do połowy czasu zalecanego przez producenta). Wlałam pół opakowania bulionu do garnka, wrzuciłam niedogotowany ryż, aby doszedł i wchłonął bulion. Dodałam usmażoną pierś z kurczaka, marchewki, czerwoną paprykę oraz mieszankę 3 składnikową. Wszystko gotowałam do wchłonięcia przez ryż bulionu i redukcji nadmiaru pod przykryciem (około 10 minut). Dodałam tylko jeszcze opakowanie śmietanki ryżowej Bio.

Bulion wegański orientalny bio:

Kilka słów od producenta:
Bulion wegański orientalny można spożywać bez specjalnego przygotowania lub z ryżem, warzywami, makaronem, tofu, wodorostami. Jest doskonałą bazą do wielu zup i potraw z woka. Shiitake mają wysoką zawartość błonnika pokarmowego i są bogate w przeciwutleniacze, a imbir w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe.


Moja opinia:
To pierwszy bulion na rynku polskim w formie płynu, zazwyczaj używamy tych w kostce. Nie ma co ukrywać, że to wygodne rozwiązanie. Opakowanie kartonowe, z tyłu najważniejsze informacje. 
Bulion jest dość mętny, w smaku można wyczuć smaki orientu. Imbir dodaje lekkiego pazura, nie jest także dominujący. Po podgrzaniu jeżeli lubimy takie smaki możemy po prostu spożyć lub ugotować na jej bazie zupę. 


Ja zrobiłam ryż. Nie musiałam dodawać ani soli, ani pieprzu. Ryż był idealnie doprawiony samym smakiem bulionu. Dopiero po dodaniu śmietany smak stał się mniej intensywny, dodałam wtedy łyżeczkę przyprawy naturalnej orientalnej.

Śmietana ryżowa Bio:

Kilka słów od producenta:
Śmietana ryżowa jest pyszną alternatywą dla kremów mlecznych. Można też użyć jej do dań i pikantnych sosów, kremów, zup, risotto, deserów, a także do kawy i herbaty.


Moja opinia:
Pudełeczko w stylu produktów marki Amandin. 
Jak dotąd nie miałam pojęcia, że jest coś takiego jak śmietana ryżowa. Produkt jest gęsty, jak normalna śmietanka. Idealnie biała, śnieżna. W smaku delikatna, bardzo kremowa. Nie ma smaku ryżu ;) Jest subtelnie śmietankowa. 


Śmietanka nadaje się do zabielania sosów, zapewne i sprawdziłaby się do zaciągnięcia zup. Sprawia, że potrawa jest delikatniejsza w smaku. Sos jest bardziej kremowy. Nie wiem jakby się sprawdziła do deserów, ale z pewnością jeszcze się na nią skuszę, ze względu na delikatny smak :)

Produkty mogą być dosyć trudno dostępne, ale Vegamarket to hurtownia. Sprzedaży detalicznej nie prowadzi, ale można zasugerować właścicielowi sklepu, aby skontaktował się hurtownią www.vegamarket.pl :)

czwartek, 27 października 2016

Recenzja: ARTISTRY™ Luxe Metallics Zestaw trzech cieni do powiek- Amway


Kiedy nie mam czasu, a chcę wyglądać nienagannie to lubię sięgnąć po produkty, które ułatwią mi makijaż. Amway skutecznie pomaga mi na co dzień w nakładu cieni na powieki :)

Kilka słów od producenta:
Zachwyć wszystkich modnym wyglądem, który stworzysz za pomocą nowego ARTISTRY™ Luxe Metallics Zestawu trzech cieni do powiek*. Trzy metaliczne, połyskujące odcienie kosmetyku – Platinum, Emerald i Amethyst – dzięki doskonałej kremowo-pudrowej konsystencji umożliwiają stworzenie efektownego makijażu za pomocą błyszczących drobinek. Zestaw w pięknych kolorach stanowi alternatywę dla cieni w formie pudru.

  • Trzy fantastyczne cienie do powiek w wyrazistych, metalicznych odcieniach
  • Odcienie Platinum, Ametysty i Emerald dostępne w jednym zestawie
  • Blask pigmentu przywodzi na myśl miliardy połyskujących drobinek
  • Posiadają subtelny, lecz kuszący połysk 
  • Lekkie i delikatne
  • Dostępne w formie pudru, który utrzymuje się na powiekach aż przez 24 godziny
  • Odpowiednie dla wszystkich typów skóry
  • Zestaw dostępny w edycji limitowanej

  • Wyjątkowo szybka i łatwa aplikacja
  • Wspaniałe rezultaty już po jednej aplikacji
  • Wyrazisty, metaliczny połysk i blask
  • Zestaw stanowi alternatywę dla cieni w formie pudru
  • Bezproblemowa, łatwa aplikacja oraz idealne krycie 
Więcej informacji:


Moja opinia:
Kolejne opakowanie Amway, które jest eleganckie- czarne ze złotymi napisami. W środku kartoniku znajdziemy trzy buteleczki, wyglądające jak te od błyszczyków. Zakrętka czarna, ze złotym logo producenta, odkręcana. Aplikator to gąbeczka, musimy uważać aby nie nabrać za dużej ilości produktu, bo wystarczy na prawdę niewielka ilość, aby pokryć całą powiekę cieniem.
Same cienie są bardzo kremowe, mają przyjemną konsystencję, szybko wysychają na powiece. Aplikacja jest szybka, łatwa i bezproblemowa. 


Cienie są praktycznie całe "z drobinek". To drobinki w kremowym, aksamitnym wydaniu. Cienie Luxe Metallics to seria limitowana, dostępna tylko do wyczerpania zapasów magazynowych. Cały zestaw składa się z trzech odcieni:  Platinum, Emerald i Amethyst. Produkty są bardzo wyraziste, mocno napigmentowane dzięki drobinkom, metaliczne i lekko chłodne. Dają taki efekt, jaki lubię. Pięknie połyskują, zwracają uwagę na oczy. Pigmenty mają to do siebie, że czasami lubią się posypać i wpaść w oko. Tu nie ma takiego problemu, a dodatkowo cienie są aksamitne i lekkie, dlatego nie obciążają powieki. Krycie jest idealne, wystarczy odrobinkę zaaplikować, aby uzyskać subtelniejszy efekt lub też więcej dla nadania blasku spojrzeniu.


To nie koniec zalet produktu. Trwałość to jest dopiero petarda ;) Cienie wyglądają dobrze od samego rana do późnego wieczora, bez żadnych poprawek, kruszenia czy rozmazywania. Szok! Robiąc poprawki mamy z głowy oczy ;) Dla mnie to ogromny plus, bo biegając czasami z miejsca w miejsce nie mam czasu na przeglądanie się w lusterku. Nie musimy zatem używać bazy, bo cienie trzymają się cały dzień bez blaknięcia, a także nie trzeba bazą dokładać im intensywności. Jeżeli chodzi o zmywanie to najlepiej radzi sobie z tym płyn micelarny lub mleczko do demakijażu. Sama woda i mydło lub też żel do mycia twarzy ma z tym problem, co świadczy o ich braku podatności na wodę ;)

wtorek, 25 października 2016

Recenzja: Artistry Signature Color Długotrwały tusz do kresek w płynie w odcieniu Purple- Amway


Mówi się, że kolor fioletowy znakomicie wycisza i łagodzi objawy stresu. Może dlatego ostatnio się nim otaczam? Nie mniej jednak produkt w odcieniu fioletowym Amway trafia w serce ;)

Kilka słów od producenta:
Zrób na wszystkich niezapomniane wrażenie za pomocą ARTISTRY SIGNATURE COLOR™ Długotrwałego tuszu do kresek w płynie w odcieniu Purple* z limitowanej edycji. Hipnotyzujący tusz do kresek stanowi element Kolekcji ARTISTRY Hi-Tech Metallics. Jego formuła zawiera połyskujące drobinki, które w intrygujący sposób odbijają różne rodzaje światła. Tusz jest odporny na wodę i wilgoć, dzięki czemu utrzymuje się na skórze aż przez 24 godziny.
  • Aplikator o precyzyjnej końcówce oraz szybko schnąca formuła zapewniają maksimum kontroli podczas aplikacji.
  • Specjalna formuła z polimerami tworzącymi delikatną warstwę zapewnia wyjątkową trwałość kosmetyku.
  • Wodoodporna technologia sprawia, że kolor jest odporny na blaknięcie i rozmazywanie.
  • Testowany pod kątem oftalmologicznym i dermatologicznym.
  • Testowany alergologicznie.
  • Bezpieczny dla osób noszących szkła kontaktowe. 

  • Pozwala na narysowanie precyzyjnej linii.
  • Uniwersalny: pozwala stworzyć zarówno makijaż naturalny, jak i bardziej wyrazisty.
  • Po jednej aplikacji kosmetyk utrzymuje się na skórze aż do 24 godzin.  
  • Odpowiedni dla wszystkich typów skóry.
  • Odporny na blaknięcie i kruszenie.
  • Odporny na wysokie temperatury, wilgoć i ciągły ruch.
  • Odporny na rozmazywanie i przemieszczanie. 
Więcej informacji:


Moja opinia:
Produkt w eleganckim, czarnym pudełeczku. Wygląda na kosmetyk z wyższej półki, ale nie tylko wygląda, bo taki też jest, Buteleczka równie gustowna- czarna, ze złotymi napisami. Nakrętka z aplikatorem podpowiada nam w jakim odcieniu jest tusz. Aplikator jest bardzo precyzyjny, dość miękki, z łatwością możemy stworzyć kreskę, jaka nam odpowiada.
Zapachu nie wyczuwam, konsystencja typowa dla tego typu produktów. Tusz jest ogólnie czarny z ogromnym "ale". Ma postać dwufazową, dlatego przed użyciem należy go porządnie wstrząsnąć, aby dwufazowa formuła się uaktywniła. I dopiero teraz widać, że ten czarny tusz zawiera połyskujące drobinki, dające bardzo przyjemny metaliczny efekt. 


Ilość drobinek zaskakująca, cała kreska jest z nich złożona. Zatem pigmentacja to mocny atut produktu. Drobinki są metaliczne, więc w zależności od światła kreska raz jest jaśniejsza, za chwilę znowu ciemniejsza, a czasami wchodzi lekko w granatowy odcień.  Po pomalowaniu szybko wysycha, nie odbija się na powiece. Nie rozmazuje się i nie wykrusza z powieki. Pozostaje na długo w stanie idealnym- praktycznie przez cały dzień możemy cieszyć się taką samą pigmentacją bez blaknięcia :) Wykazuje odporność na deszcz. Łatwo natomiast go zmyć- lekko jakby się roluje przy tym, micelki dają sobie radę. 


Jeżeli chcecie uzyskać hipnotyzujące spojrzenie to produkt dla Was ;) Jestem osobą noszącą soczewkę kontaktową, a produkt nie spowodował podrażnień. Produkt został przebadany oftalmologicznie i dermatologicznie oraz pod kątem dermatologicznym. Jedyne co może zniechęcić to cena- 133 zł, ale jeżeli zależy Wam na czymś trwałym to warto wydać taką sumę pieniędzy.


poniedziałek, 24 października 2016

Recenzja: Proszki kąpielowe Caffe Latte i Cytrusy- Wytwórnia Mydła


Uwielbiam wszelkie umilacze kąpieli, dlatego też kiedy poznałam proszki Wytwórni Mydła byłam bardzo zadowolona ;)

Kilka słów od producenta:
Proszek kąpielowy Caffe Latte zawiera olej ze słodkich migdałów działającego odżywczo na naszą skórę oraz różową sól himalajska. Proszek Cytrusy zawiera olej krokoszowy działąjący kojaco i nawilżająco na naszą skórę oraz różową sól himalajska.
 Różowa sól himalajska stosowana jest do stymulacji krążenia, obniżenia ciśnienia krwi, zrelaksowania ciała, przy napięciach i bólach mięśni, przy osłabieniu i braku energii, artretyzmie i zapaleniu stawów. Sól zawiera wapń, magnez, potas, miedź, żelazo i wiele innych ważnych dla organizmu minerałów i pierwiastków śladowych. Proszek wrzucony do wanny z ciepłą wodą delikatnie musuje a rozgrzana skóra wchłania odżywcze składniki. 

Więcej informacji:


Moja opinia:
Opakowanie z celofanu tworzy efektowny rożek wypełniony proszkiem. Mi to przypomina marchewkę ;) Opakowania są porządnie zamknięte, więc nie ma możliwości, aby coś się wysypało.
Etykietka przekaże nam kilka niezbędnych informacji. 
Jak sama nazwa wskazuje kosmetyki to proszki, więc są sypkie, lekko wilgne, coś jak sól do kąpieli ale drobniejsza. Caffe Latte to delikatny zapach kawy z mlekiem, przypomina trochę mleczne cukierki. Cytrusy to natomiast kosz świeżych cytrusowych owoców. 


Ilość proszku możemy dozować jak chcemy. Rozpuszcza się szybko w wannie, a w powietrzu unosi się zapach konkretnego proszku. Podczas kąpieli skóra delikatnie się nagrzewa, co jest bardzo przyjemne. Zarówno ciało jak i umysł od razu opuszcza stres i napięcie. Szczególnie odczuwalne jest to w mięśniach. 


Caffe Latte jest lekko rozleniwiające, natomiast cytrusy pobudzające i poprawiające nastrój. Oba za to dają uczucie pełnego relaksu, aż nie chcę się wychodzić z wanny ;) 
Zauważalne jest nawilżenie skóry i jej ukojenie.


Proszek może także posłużyć nam jako peeling. Dobrze ściera martwy naskórek, i przywraca gładkość. Jak go wykorzystamy zależy tylko od nas samych ;)
W ofercie Wytwórni Mydła dostępne są również półkule oraz sole. Wszystko oczywiście na naturalnych składnikach :)

niedziela, 23 października 2016

Recenzja: Automatyczna kredka do oczu Long Lasting Effect- Smart Girls get more


Często zamiast cienia używam ostatnio kredek. A najwygodniejsze te automatyczne, więc dziś coś od Smart Girls get more ;)

Kilka słów od producenta:
Automatyczna kredka long lasting effect o aksamitnej konsystencji, łatwo się aplikuje i utrzymuje przez długi czas. Kredka jest odporna na działanie wody, łez i czynników atmosferycznych. Produkt został wyposażony w temperówkę (umieszczona w kolorowej końcówce) i jest dostępna w 8 wariantach kolorystycznych.

Więcej informacji:


Moja opinia:
Kredka automatyczna, nie zacina się, mechanizm się także nie psuje. 
Odcień fioletowy, konsystencja aksamitna. Kredka jest miękka i z łatwością możemy nią zrobić kreski bez mocnego nacisku na powieki. 


Kredki możemy używać idąc w deszcz, ostatnia pogoda pozwoliła mi to sprawdzić ;) Makijaż pozostał na swoim miejscu, nie spłynął. Kredka została nienaruszona. Podczas malowania nie łamie się. Bardzo dobrze kryje- bez prześwitów i łatwo sunie po powiekach.


Pigmentacja jest za to średnia, na pewno oczy mocno nie będą się wyróżniać. Za to może być stosowana na co dzień. Nadaje się i na górną i dolną powiekę. Przy okazji bardzo ładnie podkreśla zielone oczy i "otwiera" je.
Po otwarciu kolorowej końcówki ukazuje nam się temperówka w kształcie białej trąbki, w razie gdyby kredka robiła za grube kreski.


Eye liner w kredce nie rozmazuje się i nie odbija. Pozostaje na swoim miejscu przez cały czas. Po kilku godzinach może wymagać delikatnej poprawki.

piątek, 21 października 2016

Recenzja: Pomadka Long Lasting Love- Smart Girls Get More


Matowe pomadki dość często potrafią wysuszać mi usta. Te półmatowe są dla mnie dużo lepszą opcją, stąd dzisiejsza recenzja produktu Smart Girls Get More.

Kilka słów od producenta:
Długo utrzymująca się pomadka o kremowej formule. Nadaje ustom głęboki kolor o półmatowym
wykończeniu. Daje poczucie komfortu, usta zyskują pełne pokrycie kolorem, stają się pełniejsze i gładkie.

Więcej informacji:


Moja opinia:
Testowany przeze mnie odcień to 05- something more. Pomadka wysuwana, w sztyfcie. Posiada bardzo przyjemną kremową konsystencję, która świetnie pokrywa usta, wyrównując ich powierzchnię. Jest bardzo aksamitna i idealnie się rozprowadza- łatwo i miękko, nie jest "tępa" jak niektóre półmatowe szminki. Wyprofilowana na ścięcie. Odcień jest przyjemny, bo różowy. Nie jest to żarówka, a ładne podkreślenie ust.


Kremowa konsystencja zapewnia nawilżenie ust, nie podkreśla również suchych skórek i nie wysusza. Schodzi i ściera się równomiernie. Dobra pigmentacja zapewnia ładne pokrycie kolorem. Można nią lekko konturować usta, bo nie wypływa po za ich granicę. Szminka nie zbiera się w kącikach usta, ani w załamaniach.


Trwałość średnia- może się odbić na szklance i na papierosie ;) Chyba, że zostaje przypudrowana, to trzyma się znacznie dłużej. 


Nadaje się na co dzień, kolor nie rzuca się w oczy. Pomadka nie klei ust, nosi się ją po prostu komfortowo.

czwartek, 20 października 2016

Recenzja: Polny Warkocz- mazidło konopne, krem do cery tłustej i trądzikowej- Laboratorium Cosmeceuticum


Mimo, że mam skórę typowo mieszaną to preparaty do cery tłustej świetnie się u mnie sprawdzają. Dzisiaj o słowiańskiej linii kosmetyków Polny Warkocz Laboratorium Cosmeceuticum.

Kilka słów od producenta:
Mazidło Konopne, którego receptura sformułowana została wyłącznie w oparciu o wyselekcjonowane składniki naturalne, stworzone zostało z myślą o pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Nieprzypadkowy zatem jest wybór tłoczonego na zimno, nierafinowanego oleju z konopi siewnej, który swą strukturą zbliżony jest do naturalnego sebum. Dzięki temu mazidło reguluje poziom natłuszczenia skóry, matowi cerę tłustą i mieszaną. Mazidło konopne to gęsty krem o strukturze piankowej, która po aplikacji zamienia się w kremowe masełko. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom potęgującym swoje działanie, mazidło konopne odpowiednie jest do pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej oraz mieszanej. Obecny w produkcie olej konopny matowi cerę tłustą i mieszaną, naturalny olejek eteryczny z bergamotki uzupełnia pielęgnację cery trądzikowej regulując nadmierne wydzielanie łoju.



Przy niewielkich ogniskach rozpalanych na skraju pól konopnych umawiali się w czerwcowe wieczory chłopcy z dziewczętami. Konop nie tylko wielką moc ma w miłości i płodności i w działaniu magicznym. Też  na skórę dobroczynnie wpływa. Bardzo dobry na wszelkie krosty i nadmiernie tłuste lica.
Więcej informacji:

Moja opinia:
Mazidło zamknięte w słoiczku z ciemnego szkła, dzięki czemu produkt jest jak najbardziej chroniony przed dostępem światła. Etykietka, prosta, skromna i bardzo czytelna. Jej odcień kojarzy mi się z łanami pszenicy.
Konsystencja na pierwszy rzut oka delikatna, w formie musu. Ta lekka pianka zmienia się w treściwe masełko tuż po kontakcie ze skórą. Odcień naturalny- beżowo- żółty, jak olejki. Krem ma piękny, subtelny zapach, który na dość długo zapada w pamięć. Jest lekko słodkawy, ale nie mdły. 


O produktach Polny Warkocz miałam już okazję dosyć sporo czytać, każda z opinii była pozytywna, więc nie mogłam się już doczekać samego stosowania jak i efektów. Przyznać muszę, produkt miał wysoko zawieszoną poprzeczkę, a w moich myślach już widziałam jego cudowne właściwości. 
Mazidełko jest bardzo delikatne dla skóry. W sposób kompleksowy nawilża, podczas stosowania na mojej skórze mieszanej ani razu nie zaznałam żadnego przesuszenia, nawet w te chłodne, wietrzne i deszczowe dni, jakie ostatnio nam towarzyszą. Skóra nawet na chwilę nie ugięła się i nie straciła wody. Przez cały ten okres nie mogłam i nie mogę narzekać na miękkość skóry i jej delikatność. Pojawiło się tylko drobne podrażnienie na skutek podrapania, które bardzo szybko zeszło dzięki pomocy kremiku.


Po dłuższym czasie stosowania dopiero mogłam zauważyć poprawę jeżeli chodzi o świecenie skóry. Wraz ze skoncentrowanym hydrolatem oczarowym mazidło stanowi duet niepokonany. Pomijając, że brak ciepłych dni też ma wpływ na moją buzię to mazidełko wraz z hydrolatem pomagają w okiełznaniu nadmiaru sebum. Właściwie na tą chwilę strefa T jest normalna. Nie świeci się niepotrzebnie, nie muszę co jakiś czas się matowić. Przez cały dzień wystarcza jedna poprawka. 


Nie zauważyłam, aby mazidełko zapchało i wpłynęło negatywnie na ilość zaskórników. Jeżeli chodzi o stosowanie Polnego Warkocza to producent zaleca stosowanie rano i wieczorem. Ja stosuję go tylko wieczorem, bo z rana lubię coś na szybko i lekkiego, na co od razu mogę nałożyć podkład, a mazidełko potrzebuje chwilki czasu, aby wchłonąć.


Laboratorium Cosmeceuticum

Laboratorium Cosmeceuticum ma także niespodziankę, pod postacią kodu do swojej drogerii: