Kontakt:

Wszelkie uwagi, sugetie i propozycje współpracy proszę kierować na adres e-mail Mstrzal@gmail.com

wtorek, 31 maja 2016

Recenzja: Olejek do masażu Monoi de Thaiti Kanu - Rani-Art


Po ostatnim wypoczynkowym weekendzie nie mogę się przestawić na tryb dzienny. Dlatego namiastką może być masaż. Moje zmysły ostatnio zostały porwane przez olejek do masażu Kanu, który otrzymałam dzięki uprzejmości Rani-Art.

Kilka słów od producenta: Olejek Monoi de Thaiti Kanu pochodzi prosto z serca egzotycznych Wysp Polinezji. Znany od wieków ze swoich nadzwyczajnych właściwości nawilżających był sekretem piękna tamtejszych, słynących z niebywałej urody kobiet. Połączenie ekstraktu z soczystych owoców kokosu z przepięknym zapachem gardenii, daje wyjątkowy olejek do masażu. Monoi de thaiti pozostawia skórę idealnie nawilżoną i pachnącą kuszącym aromatem egzotycznym kwiatów.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Olejek otrzymujemy w plastikowej buteleczce z metalową zakrętką. Jest to miniaturka produktu, pełnowartościowy produkt ma 200 ml. Dzięki temu, że buteleczka jest przezroczysta możemy kontrolować zużycie. 
Olejki są przezroczyste, w odcieniu jasnożółtym. Konsystencja typowa dla tego typu produktów. Zapach jest bardzo żywy, świeży. Dominuje tu nuta słodyczy- gardenia. Zapach rozleniwia,  relaksuje, a przede wszystkim pieści zmysł powonienia.


Olejek doskonale nawilża i wygładza ciało. Podczas masażu możemy się poczuć jak w salonie spa. Zapach idealnie wtapia się w atmosferę relaksu. Masaż z zastosowaniem olejku koi zmęczone mięśnie, eliminuje skutki napięcia. Czuć jak cały stres i negatywne emocje schodzą od razu z człowieka i poprawia się humor. Skóra jest bardzo dobrze odżywiona i odświeżona. Skóra jest aksamitna w dotyku i bardzo mięciutka. Dodatkowo zapach utrzymuje się bardzo długo. Dlatego olejek stosuję również po kąpieli zamiast balsamu do ciała. Nawilżenie jest lepsze, a skóra dłużej cieszy się nawilżeniem. I olejek dość szybko po wsmarowaniu się wchłania, nie brudzi piżamki i nie klei się do niej.


Olejku stosuję również jako dodatek do kąpieli. To jest aromaterapia :) Cieple kąpiele wysuszają skórę, a olejki świetnie temu zapobiegają. Skóra pozostaje nawilżona i miękka już podczas kąpieli. 
Produkt są po prostu stworzone z myślą relaksie. Skóra jest zregenerowana i elastyczna, bardziej jędrna. A zapachy zniewala :)

poniedziałek, 30 maja 2016

Recenzja: PORE & MATT - CONTROL Pudrowo-matująca mgiełka w sprayu- Efektima


Dwie godziny od makijażu mijają, a skóra zaczyna się błyszczeć? Efektima ma na to szybki sposób ;)

Kilka słów od producenta: Zmatowienie i pielęgnacja skóry.
Innowacyjna i specjalistyczna mgiełka matująca do twarzy. Natychmiast i na długo matowi cerę oraz poprawia wygląd skóry wszędzie i w każdej sytuacji. Wpływa pomocniczo na redukcję porów oraz na pielęgnację skóry. Wystarczy kilkanaście sekund od aplikacji, aby cera wyglądała na bardziej matową i zadbaną.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Opakowanie to plastikowa buteleczka w odcieniu białym, na niej wszystkie ważne informacje producenta. Aplikator dozuje produkt w formie mgiełki. Atomizer działa bez zarzutu, nie pasuje się i nie zacina. Wewnątrz opakowania znajdują się kulki, które pomagają rozmieszać produkt- warstwę pudrową z płynną, dlatego przed każdym użyciem należy energicznie wstrząsnąć produktem, aż usłyszymy kulki. Wtedy mieszamy jeszcze przez minutę.


Mgiełki możemy użyć w każdym momencie- czy jako wykończenie makijażu czy w czasie dnia kiedy zaczynamy czuć, że twarz zaczyna się świecić. Ja najczęściej używam jej bezpośrednio na podkład zamiast pudru- tak mi najwygodniej i najlepiej się u mnie sprawdza. Nadaje pudrowe wykończenie, nie podkreśla porów, lekko wygładza skórę. Po aplikacji trzeba odczekać aż skóra wyschnie. Na buzię z zaaplikowaną mgiełką możemy nakładać inne produkty typu róż.


Jeżeli zdarzy się w trakcie dnia, że skóra da o sobie znać to mgiełkę warto mieć przy sobie. Momentalnie po aplikacji skóra jest zmatowiona. Generalnie wygląd skóry jest poprawiony. Nie odczułam zapchania czy podrażnień. Jak wykończę to opakowanie to z pewnością kupię kolejne :)

EFEKTIMA

niedziela, 29 maja 2016

Recenzja: Nie jedz tego - szkodliwe składniki zdrowego jedzenia- Dr Hans- Ulrich Grimm- Wydawnictwo Vital


Myślę, że sporo osób słyszało o szkodliwości zdrowego jedzenia. Książka Wydawnictwa Vital odsłania jednak dużo więcej.

Kilka słów od Wydawnictwa VitalA co, jeśli wszystko, co wiesz o zdrowym jedzeniu to… celowo rozsiewane kłamstwo? 
Autor licznych bestsellerów udowadnia, że dodatkowe dawki witamin mogą prowadzić do przedwczesnego zgonu, a margaryna, która ma chronić serce może wywoływać jego schorzenia. Co więcej, jogurty o obniżonej zawartości tłuszczu mogą powodować tycie, upośledzać psychicznie oraz prowadzić do problemów z płodnością lub nawet do bezpłodności. A to dopiero garstka z szokujących faktów, które znajdziesz w tej publikacji. Już teraz możesz dowiedzieć się, kto i dlaczego wprowadza całe społeczeństwo w błąd. 
Dzięki poradom Autora nauczysz się unikać pokarmów, które mogą skrócić życie – zarówno Twoje, jak i Twoich bliskich. Czas przestać się truć!

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Książka wydana ładnie, czcionka odpowiednia do czytania nawet przy małym świetle. Z tyłu kilka słów o autorze oraz książce.
Autorem jest dr Hans-Ulrich Grimm, autor nie tylko wielu bestsellerów. Do największych osiągnięć należą badania, dzięki którym wiele szkodliwych produktów spożywczych nie trafiło na rynek. 


Od bardzo dawna krążyły różne opinie o produktach typu light itp. Przy informacjach z książki to jednak nic. Jak się okazuje wszelkie płatki z dawką witamin czy jogurty z żywymi kulturami bakterii nie są takie zdrowe. Autor w swojej publikacji ukazuje m. in. jak wiele produktów z witaminami spożywamy dziennie, co może prowadzić do hipowitaminozy. Nawiązuje także do margaryn, które mają dbać o serce i obniżać cholesterol, jednak zawarte w nich dodatki mogą działać wręcz odwrotnie lub zwapniać żyły. 


Z książki dowiemy się między innymi, że spożywanie jogurtów z probiotykami przez osoby "wrażliwe" może prowadzić do zapalenia osierdzia, co więcej są one "tuczące" oraz zaburzają florę bakteryjną. Produkty typu Actimel mają podnosić odporność, ale za kilka lat organizm sam, bez takiego produktu nie podniesie odporności, bo się "rozleniwi". Takich ciekawostek znajdziemy wiele. Reklamy w telewizji przekonują nas do "zdrowszych" alternatyw, a tu proszę... Grimm ukazuje nam prawdę, która godzi bezpośrednio w producentów i ich zdrowe produkty.


Teraz w modzie jest żywienie fit, ludzie co raz więcej sięgają po zdrowe produkty, a odchodzą od tych przetworzonych pseudo-zdrowych, które możemy zobaczyć w reklamach. I bardzo dobrze, bo jak się okazuje to ogromna trucizna dla organizmu. Społeczeństwo jest co raz bardziej świadome. Autor właśnie zwraca uwagę na prawdziwą zdrową żywność.


Książka warta uwagi, szczególnie dla osób, które chcą zdrowo jeść.

Fragment książki: >KLIK<

sobota, 28 maja 2016

Z innej beczki: Który lek wybrać?- znamlek.pl


Chociaż ból głowy mam bardzo rzadko to czasami ciężko go poskromić. Kupuję co raz to nowe medykamenty i niektóre na prawdę ciężko działają. Zanim jednak zakupię czy to lek przeciwbólowy czy inny sprawdzam go w bazie leków. I nie chodzi mi tu o opinie specjalistów, ale o opinię osób, które je zażywały. Dlatego dzisiaj chciałam Was zaprosić na portal Znamlek.pl


Reklamy nie zawsze odzwierciedlają prawdę o lekach (jak wiadomo zawsze jest wszystko podkoloryzowane w każdej reklamie). W bazie znamlek.pl znajdziemy rzetelne opinie użytkowników leków. Prócz tego skład, opis i zamienniki produktów. 
Dzisiaj więc trochę inny wpis, o tym jaki lek wybrać ;)


Apap Extra został wzmocniony od podstawowej wersji o kofeinę- jak wiadomo kofeina wzmacnia działanie paracetamolu. Czasami zamiast łyknąć tabletkę najpierw sięgam po kawę. Działa? Działa! Jednak nie zawsze. Wtedy sięgam właśnie po tabletkę. Pamiętam jednak należy, że gdy ból pochodzi od wysokiego ciśnienia krwi lub stwierdzona została choroba nadciśnienia w ogóle głowa może... rozboleć bardziej.


Apap u mnie akurat na gorączkę się nie sprawdza, najlepiej działa Pyralginum. Przy bólach słabego i średniego nasilenia Apap Extra się sprawdza. Tabletki jak wiadomo należą do tych bezpieczniejszych nawet w przypadku wrzodów- są powlekane.


Głównym składnikiem leku jest paracetamol- Posiada niewielkie właściwości przeciwzapalne. Zahamuje więc ból, jednak nie podziała przeciwzapalnie jeżeli złapało nas np. zapalenie mięśni.




Lek często reklamowany w telewizji. Mama będąc po zabiegu odbarczenia nerwu (zespół cieśni nadgarstka) przyjmowała Metafen jak zalecił lekarz. Była to wtedy nowość na rynku medycznym. Czy działa? Działa, na pewno przy bólach średniego i mocnego nasilenia. 
Jest to lek złożony, zawiera paracetamol i ibuprofen. Pamiętam, że będąc dzieckiem zwykło się mówić aby nie łączyć tych dwóch składników lub też poczekać kilka godzin zanim się weźmie paracetamol po ibuprofenie i odwrotnie, i ukazał się Metafen, Mit został obalony? 


Nie ma interakcji między składnikami leku, działają one prawdopodobnie osobno. Ibuprofen ma jednak działanie przeciwzapalne, więc składniki aktywne mogą się uzupełniać i dać dobry efekt przeciwbólowy i przeciwzapalny. Łykam go czasami jak czuję, że złapie mnie przeziębienie- wtedy przeziębienie mnie jednak nie łapie ;)




Jeżeli łapie nas przeziębienie to warto sięgnąć po coś złożonego i walczyć samemu zanim pójdziemy po kolejny antybiotyk do lekarza. Zawsze w tym wypadku sięgam po Gripex max. Jest to kolejny lek złożony, zawiera w swoim składzie przeciw bólowy paracetamol, pseudoefedrynę (która działa przeciwzapalnie na górne drogi oddechowe- katar, zapalenie zatok, gardła oraz przeciwbólowo) oraz dekstrometorfan (działa przeciwkaszlowo).


U mnie spisuje się na medal chociaż bardzo rzadko jestem przeziębiona- ale jak wiadomo przezorny zawsze ubezpieczony i mam go w apteczce. 



Alternatywa dla dzieci?
A co jeżeli dziecko nie chce połykać tabletki lub istnieje jeszcze ryzyko zadławienia?
Wtedy z pomocą przychodzi Nurofen dla dzieci w formie zawiesiny. Lek zawiera w swoim składzie ibuprofen, czyli lek działa i przeciwbólowo i przeciwzapalnie.


5 ml substancji zawiera 200 mg ibuprofenu (forte), podstawowa wersja zawiera połowę. Z podaniem problemu nie ma, jest to zawiesina. Nie ma ryzyka zadławienia itp. Można go podawać od 3 miesiąca życia (oczywiście odpukać, aby nie było to konieczne i dzieci nie chorowały). 


W pudełeczku znajdziemy dodatkowo miarkę, łatwo odmierzyć lek i podać dziecku. W młodości nigdy nie lubiłam łykać leków, dlaczego jak byłam mała nie było takich wynalazków? ;)


Sprawdzacie opinie przed zakupem leków?

piątek, 27 maja 2016

Recenzja: Maseczka Dermomask Night Active Siła lasera i Złote nici- Biutiq


Siła Lasera i Złote nici... brzmi fantastycznie! Jak się spisują jednak maseczki Biutiq w praktyce?

Kilka słów od producenta: 
Maseczka Dermomask Night Active Siła lasera:
Maseczka naprawcza Night Active Siła Lasera zawiera 2% Epidermosil®, opatentowany koncentrat odmładzający. Epidermosil® stymuluje produkcję kolagenu oraz GAG, wzmacniając układ podporowy tkanek. W efekcie skóra odzyskuje gęstość, właściwe napięcie oraz sprężystość.  Przeciwstarzeniowe działanie receptury potęguje zawartość aż 1% Komórek Macierzystych pozyskanych z winogron. Bogate w polifenole, flawonoidy oraz resweratrol chronią komórki macierzyste skóry odpowiadające za zachowanie cech charakterystycznych dla młodego wieku.  Szlachetna esencja z Trufli Białej sprawia, że po zabiegu skóra odzyskuje aksamitną gładkość i promienistość.

Więcej informacji: >KLIK<


Maseczka Dermomask Night Active Złote Nici: 
Maseczka naprawcza Night Active Złote Nici zawiera czyste 24k Złoto, które inicjuje procesy regeneracji i odnowy na poziomie komórkowym. Pobudza syntezę oraz sieciowanie włókien kolagenu i elastyny. Przeciwstarzeniowe działanie maseczki potęguje zawartość aż 4% Matrigenics.14G, stymulującego koncentratu odżywczego. Matrigenics.14G reaktywuje aż 14 genów odpowiedzialnych za zagęszczanie i reorganizację macierzy międzykomórkowej skóry, prowadząc do korekty owalu i złagodzenia rysów twarzy. Szlachetna esencja z Orchidei sprawia, że zabieg staje się luksusowym doznaniem, a skóra odzyskuje aksamitną gładkość i promienistość.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Obie maseczki są saszetkowe, jedna wystarcza na dwa użycia. Mają bogatą i treściwą konsystencję, są w odcieniu białym. Pachną bardzo ładnie, zapach nie przypomina drogeryjnych maseczek. Mi to przypomina zapach tych używanych w gabinecie kosmetycznym. Po rozsmarowaniu na twarzy widać jakby maseczki zawierały w sobie złote drobinki.


Jak przy każdej maseczce Dermomask Night Active nawilżenie jest bardzo dobre, gładkość skóry przyjemna, że aż chce się ją gładzić, a miękkość aksamitna. Skóra po jednej i drugiej jest odżywiona, drobne podrażnienia są złagodzone, widoczna jest regeneracja naskórka.


Bezpośrednio po użyciu (czyli rano po zmyciu maseczki) można zauważyć ładniejszy owal twarzy i wyczuć jędrność. Nie wiem czy to kwestia działania czy właśnie jędrności, jaką maseczka zostawia.


Maseczki są dobre jako "last minute" przed jakimś wyjściem lub imprezą. Sprawiają, że skóra wygląda lepiej i jest zdrowsza. Dzisiaj miałam okazję zużyć drugą część maseczki Złote Nici. Nie dość, że wstawałam wcześnie rano to i nie mogłam usnąć i w efekcie spałam niecałe dwie godziny.


I mogę powiedzieć z ulgą, że dobrze że wczoraj wieczorem nałożyłam maseczkę. Moja skóra nie wyczuła aż tak tego, a z rana była promienna.
Jest jeden problem z Siłą lasera, który miałam już przy jednej z wcześniejszych maseczek- lubi się rolować, kiedy ściągamy nadmiar.

Recenzja: Sence płatki kosmetyczne- Super Shop


Oczyszczanie to bardzo ważny wstęp do zabiegu pielęgnacji skóry. Nie obywa się oczywiście bez płatków kosmetycznych. Zapraszam więc z rana na produkt Super Shop ;)

Kilka słów od producenta: 
Sence płatki kosmetyczne 100sztuk.Sence płatki są miękkie, mają delikatne brzegi i nie pozostawiają włókien. Podnoszą komfort i skuteczność zabiegu oczyszczania skóry twarzy i dekoltu.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Opakowanie standardowe dla tego typu produktów. U góry po otwarciu możemy "ściągnąć" opakowanie. 
Płatki okrągłe, bardzo miękkie, delikatne. 


Płatki są chłonne, sprawdzają się do zmywania makijażu, do zmywania lakieru. Mają odpowiednią grubość, nie podrażniają. Nie są obszyte, ale mi to nie przeszkadza. 


Produkt nie rozrywa się i nie "kłaczy"- nie pozostawia włókien. Jedynym minusem jest to, że niektóre płatki płatki lubią się rozwarstwiać, wtedy ewentualne kłaczki mogą zostać na twarzy. 


Dobre zarówno do demakijażu, jak i "tonikowania", płatki dają komfort.


Produkt otrzymałam na spotkaniu blogerek w Poznaniu, dzięki uprzejmości:

czwartek, 26 maja 2016

Recenzja: Coconut Miracle Masło do ciała- Efektima


Większość z nas lubi zapach kokosa... Efektima przygotowała jednak coś lepszego- zapach mleczka kokosowego ;)

Kilka słów od producenta: Coconut Miracle masło do ciała z olejkiem kokosowym i olejkiem jojoba.
Luksusowe masło do ciała z olejkiem kokosowym uznawanym często za "olej piękności". Zalecane szczególnie do pielęgnacji skóry wrażliwej, wymagającej intensywnej pielęgnacji. Wzbogacone w drobinki z olejkiem jojoba znakomicie wpływa na poprawę kondycji skóry, zmniejszając szorstkość i suchość naskórka. Przy systematycznym stosowaniu skóra wygląda na wygładzoną, odpowiednio nawilżoną i zadbaną.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Opakowanie to bezbarwny słoiczek z metalową nakrętką. Na spodzie znajdziemy najważniejsze informacje od producenta. 
Masełko ma gładką i treściwą konsystencję, jest bardzo gęste i odżywcze. Zapach mleczka kokosowego jest cudowny, kojarzy mi się z tropikalnymi klimatami. Czarne drobinki są z olejem jojoba, którym zostało wzbogacone masełko.


Masełko jest bardzo wydajne, niewielka ilość jest potrzebna, aby nasmarować i odżywić nim całe ciało. Produkt ekspresowo nawilża skórę. Pozostawia uczucie aksamitnej gładkości. Intensywnie pielęgnuje i dba o ciało. Skóra nie tyko wygląda zdrowo i jest mięciutka, ale i podrażnienia są złagodzone. Łagodzi pieczenie czy swędzenie skóry, które towarzyszy podrażnieniom oraz przywraca rozdrażnionej skórze pierwotny kolor- skóra nie jest tak czerwona.


Masełko idealnie nadaje się do skóry wrażliwej i suchej. Skóra moich nóg otrzymuje dzięki niemu porządną dawkę nawilżenia i jest przyjemna w dotyku. Nie dochodzi do lekkich przesuszeń. Pielęgnuje, odżywia i lekko uelastycznia skórę. Zapach to ogromny atut produktu.
Drobinki z olejem jojoba z łatwością się rozsmarowują. Masełko nie pozostawia żadnej tłustej czy lepkiej warstwy.

EFEKTIMA

wtorek, 24 maja 2016

Recenzja: Szampon i odżywka do włosów farbowanych wyciąg z granatu i jagód- Pomegranate & Acai- Petal Fresh Organics


Jak wiecie jestem posiadaczką farbowanych włosów. Odpowiednia ochrona koloru bardzo się przydaje, tym bardziej że i ostatnie słońce ma swój wpływ na włosy. Dzisiaj więc o organicznym duecie do włosów farbowanych Petal Fresh Organics.

Kilka słów od producenta: 
Szampon do włosów farbowanych wyciąg z granatu i jagód: 

Bądź zdrowa i piękna z Petal Fresh Organics! Składniki Petal Fresh pochodzą wyłącznie z ekologicznych upraw. Organiczność naszych produktów została potwierdzona przez Stellar Certification Services. Produkt wolny od szkodliwych substancji: parabenów, siarczanów (SLS, SLES), GMO, ftalanów i sztucznych barwników, posiadający zrównoważone pH, nietestowany na zwierzętach. Szampon/Odżywka Pomegranate & Acai skutecznie chroni kolor włosów farbowanych. Bogaty w przeciwutleniacze i organiczne ekstrakty z granatu i jagód, odżywia włosy i chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

Odżywka do włosów farbowanych wyciąg z granatu i jagód:

Moja opinia: Produkty znajdują się w przyciemnianych buteleczkach (co chroni produkt przed działaniem światła) z plastiku. Buteleczki na "wcisk", łatwo je otworzyć i zamknąć, przy okazji wydobędziemy odpowiednią ilość produktów. 


Oba produkty pachną tak samo i pięknie. Wyczuwalne są bardziej jagody acai, ale i w zapachu znajdziemy granat. Całość jest słodka, przyjemnie otula swoją wonią włosy, która utrzymuje się bardzo długo. Szampon jest bezbarwny, gęsty. Tworzy aksamitną piankę, którą z łatwością umyjemy włosy. Jest przy tym mega wydajny i starczy na długo, tym bardziej że kosmetyki mają sporą pojemność- 355 ml.


Odżywka ma bardzo treściwą i odżywczą konsystencję. Jest gęsta w odcieniu białym. Niewiele jej trzeba aby pokryć całe nasze włosy.
Szampon świetnie myje, odświeża włosy. Nie ma problemu ze zmyciem oleju czy nafty kosmetycznej. Po umyciu włosy nie są splątane, łatwo je rozczesać nawet bez użycia odżywki. Włosy zawsze myję raz (chyba, że użyłam nafty) przez dwie minuty masując skórę głowy. 


Odżywka jest jest bardzo przyjemna. Treściwa, a zarazem lekka. Nie przeciąża włosów, nie wpływa na ich przetłuszczanie, ale dociąża końcówki. Po kuracji ostatnimi kosmetykami do włosów nadal utrzymuje się nawilżenie końcówek. Nie są także rozdwojone. Odżywka regeneruje włosy, pięknie je wygładza. Włosy są zdrowe i lśnią- nie tak bardzo jak w przypadku kosmetyków typowo drogeryjnych, gdzie świecą się oblepiacze, ale po prostu taki blask jaki towarzyszy zdrowym włosom. Łatwo je w każdej chwili rozczesać- i po myciu i z rana (włosy myję wieczorem).


Czy produkty spełniają swoje główne założenie, czyli chronią kolor włosów farbowanych? Generalnie używam Color Sensation lub Olia Garniera, więc czerwień z włosów bardzo wolno się wypłukuje. Jednak muszę przyznać, że przed ostatnim farbowaniem włosy były jakby bardziej intensywne jeszcze. Substancje myjące zawarte w szamponie i odżywce są na tyle delikatne, że faktycznie kolor może wolniej blaknąć. Jeżeli chodzi o działanie dodatkowe to włosy są nawilżone, gładkie i nie puszą się i nie elektryzują. Utrzymuje się elastyczność i sprężystość. 


W małych ilościach odżywka może być również stosowana jako ta bez spłukiwania. Należy jednak wtedy uważać z ilością, bo jak wiadomo wtedy każda odżywka może lekko wpłynąć na świeżość włosów czy łupież. Kosmetyki Petal Fresh Organics wyróżniają się bardzo na sklepowych półkach- są organiczne, wolne od GMO, SLES, SLS, ftalanów, parabenów i sztucznych barwników. 
pH jest zrównoważone, a kosmetyki nie były testowane na zwierzętach.