Kontakt:

Wszelkie uwagi, sugetie i propozycje współpracy proszę kierować na adres e-mail Mstrzal@gmail.com

sobota, 29 kwietnia 2017

Recenzja: Aromaterapia zapach bursztynu i moreli w kostkach sojowych- Olynk


Woski są cały czas bardzo modne. Palimy je non stop, a mało kto zdaje sobie sprawę, że bywają szkodliwe. Jest jednak bardzo dobra alternatywa dla Yankee Candle czy Kringle Candle- Kosteczki OLYNK.

Kilka słów od producenta:
Wosk sojowy wolny od materiałów modyfikowanych genetycznie,
pestycydów i herbicydów, potwierdzone w akredytowanych laboratoriach.
Gwarancja, certyfikacja, że jest to w 100% roślinny wosk bez dodatku ropy naftowej,
parafiny, wosków palmowych ani pszczelich. Wosk posiada certyfikat koszerności i jest produkowany zgodnie ze standardami FDA.
Wśród zapachów znajdziemy charakterystyczne nuty chabrów z niezapominajką, świeże akordy pościeli na wietrze czy zapach lasu z wyczuwalną nutą mchu. Etykiety inspirowane motywami skandynawskimi, w nawiązaniu do duńskiej koncepcji Hygge, rewelacyjnie korespondują z doskonale nam znanymi aromatami, przenoszącymi do krainy błogości i szczęścia. Linia pomarańczowa kryje w sobie ciepłe aromaty bursztynu i soczystą, wygrzaną na słońcu morelę. Kompozycja o wyraźnie słodkich akordach przywodzi na myśl czas lata, wakacji. Bursztyn jest symbolem bogactwa, sukcesu i sił witalnych, natomiast morela odpowiada za płodność i wzrost. Sugerując się tylko samym opisem, intuicyjnie czujemy, że będzie to zgrabne połączenie. Bursztyn w swej słodkawej, palonej żywicznej nucie próbuje zauroczyć nieśmiałą morelę. Zamierzenie okazuje się trafione i w efekcie współgra idealnie, rozsiewając wokół przyjemną woń łagodnej słodyczy.


Co  zrobić z woskową kosteczką?
Aromaterapia – klasyczne i pierwsze zastosowanie pozwalające zaprosić zapach do naszego wnętrza. Wystarczy kostkę (fragment) umieścić w kominku i zapalić świeczkę/tealight, by już po chwili czerpać radość z rozkosznych woni rozchodzących się w pomieszczaniu.
Balsam do dłoni – roztopiony wosk idealnie sprawdza się w roli bardzo odżywczego kremu do dłoni. Pomaga także innym, narażonym na wysuszanie partii ciała (z wyjątkiem miejsc intymnych). Wystarczy dosłownie chwila, by ciepły wosk wchłonął się w naszą skórę, przynosząc efekt przyjemnego ukojenia, regeneracji.
Perfumy w kremie – ciepłym woskiem o ulubionym aromacie wystarczy posmarować przeguby rąk, partie za uszami i dekolt. Zapach pod wpływem temperatury ciała będzie przyjemnie nas otulał, wprowadzając w dobry nastrój.
Perfumowana torebka czy portfel – chcąc zabrać ze sobą ulubiony zapach i cieszyć się nim także poza domem, warto posmarować nim torebkę, portfel czy pasek od zegarka. Zapach wniknie w skórę tworzywa, fundując nad odrobinę relaksu choćby na zakupach
Odświeżacz do szafy/garderoby –  kosteczkę woskową należy umieścić w woreczku i schować do szafy. Moment poszukiwania potrzebnej sukienki z pewnością stanie się milszy i mniej stresujący, gdy poczujemy ulubione akordy wydobywające się z wnętrza. Przy okazji uperfumujemy nieco nasze ubrania
Więcej informacji:

Moja opinia:
Opakowanie jest minimalistyczne, ale eleganckie. Jak widać jest ekologiczne, zdobi je ładna etykietka w stylu skandynawskim. Mi jednak te motywy kojarzą się z Kujawami, skąd pochodzę. Na odwrocie znajdziemy piktogramy, które poinformują nas o bezpieczeństwie stosowania. Urocze dopełnienie- wstążeczka- pomaga nam wydobyć kosteczkę.
Na ile wystarcza Wam jedna tartinka? Mi na około 4-5 razy. To opakowanie natomiast skrywa aż 25 kosteczek w odcieniu kości słoniowej. Cena jednej kosteczki to około 1 zł, opakowanie jest trochę droższe niż zwyczajne woski, ale wystarczają na dłużej i jakościowo są lepsze. 
Producent obiecuje, że jedna kosteczka uwalnia zapach przez około 4 godziny. Według mnie pachną dużo dłużej, niekiedy i 8 godzin. No i przede wszystkim kiedy zapach przestanie się uwalniać to nie poczujemy tego okropnego wyziewu parafiny, która zachodzi ropą naftową. Zapach soi jest całkiem przyjemny, lekko słodki. Mi się bardzo podoba.


Przejdźmy do zapachu. Aromaterapia zapach bursztynu i moreli w kostkach sojowych to dobrze dopieszczony zapach. Przyjemny lekko żywiczny zapach romansuje ze słodką morelą. Bursztyn jest wytrawny, przyprawiony odrobiną pikanterii. To główny bohater w tym pachnącym spektaklu. Morela to rozkoszny dodatek. To zapach ciepły, otulający i nas i pomieszczenie. Nie przypuszczałam, że kosteczki zapachowe Olynk, będą miały tak wyszukany zapach. Jest na tyle intensywny, by przechodzić do pomieszczeń sąsiednich, ale na tyle subtelny, by nie gryźć w nosek, a pieścić go. Wyczuwam w nim zapachy drzewne, które po prostu kocham w każdych perfumach. Dlatego też kojarzą mi się z nimi. To perfumy do pomieszczeń, bardzo wyrafinowane, kojarzące się z paryską elegancją. Wpływają bardzo na zmysły, zniewalają i porywają je. Pulsują i obezwładniają ciało, działają rozleniwiająco, a zmysły szaleją.


Woski są w 100% roślinne. Wolne są od szkodliwych substancji i chemikaliów- toulenu i benzenu, które mają negatywny wpływ na układ oddechowy, krwionośny oraz mają działanie rakotwórcze. 
Producent podsuwa nam kilka pomysłów na wykorzystanie kosteczek. Ja zawsze woski zapachowe trzymam w szafce z pościelą i ręcznikami. Aromat przenikł i tekstylia pięknie pachną. Kosteczki są naturalne i roślinne, używałam więc go również jako maseczki nawilżającej na dłonie. Zapewne każda z nas słyszała o zabiegach parafinowych na dłonie. Kosteczka świetnie się w tej roli spisuje. Najlepiej nałożyć ją świeżo roztopioną, ciepłą. Wtedy działanie nawilżające i wygładzające jest najlepsze. 

piątek, 28 kwietnia 2017

Borowinowy żel pod prysznic- BingoSpa


Żele to jedne z produktów, które zawsze schodzą najszybciej, dzisiaj zapraszam na kąpiel z borowiną BingoSpa ;)

Kilka słów od producenta:
Ekstrakt z torfu BingoSpa pozyskuje się z torfu naturalnego w celu wyizolowania substancji czynnych. Sposób prowadzenia procesu wytwarzania ekstraktów borowinowych zapewnia z jednej strony maksymalne wyizolowanie wszystkich substancji czynnych z torfu, nawet tych nierozpuszczalnych w tradycyjnej borowinie, a z drugiej strony nienaruszenie ich właściwości terapeutycznych. Otrzymany w ten sposób ekstrakt jest pozbawioną wszelkich balastów “esencją” tego co w torfie najcenniejsze. Dzięki temu otrzymuje powtarzalny pod względem zawartości substancji czynnych ekstrakt torfowy BingoSpa, który jest głównym składnikiem borowinowego żelu pod prysznic BingoSpa.
Kąpiele borowinowe BingoSpa pod prysznic można stosować:
  • w ogólnych zabiegach pielęgnacyjnych ciała,
  • w kuracjach antycellulitowych,
  • przy niedomaganiach narządów ruchu,
  • jako uzupełnienie leczenia chorób reumatycznych i zwyrodnieniowych.
Więcej informacji:


Moja opinia:
Buteleczka wygodna, podłużna z bezbarwnego plastiku. Nie znajdziemy wiele informacji na etykiecie, ale w każdej chwili możemy sięgnąć do internetu. 
Żelik ma średnio gęstą konsystencję, jest bezbarwny w odcieniu czerwonym. Zapach bardzo mi się spodobał. Jednym z moich ulubionych zapachów w kosmetykach jest zielona herbata. Ten żel właśnie mi ją przypomina.


Standardowo żel bardzo dobrze się pieni i oczyszcza ciało. Idealnie myje ciało, przynosi pozytywną dawkę odświeżenia. Borowinowy żel pod prysznic wygładza ciało. Po prysznicu można odczuć lekkie nawilżenie. Mam wrażenie, że produkt podczas kąpieli jakby lekko rozgrzewa. W połączeniu z ciepłą kąpielą przynosi ukojenie mięśniom- stają się bardzo rozluźnione. Mam wrażenie, że żel lekko pielęgnuje ciało.


O nasze zmysły dba zapach, który przynosi ukojenie zmysłom. 
Borowina ma dobry wpływ na skórę łuszczycową. Biorę kilka kropelek żelu i przez chwilę myję nim zmianę skórną. Kiedy się rozpieni pozostawiam na kilka minut na skórze. Po kąpieli skóra w tych miejscach jest zauważalnie bardziej nawilżona.

    czwartek, 27 kwietnia 2017

    Recenzja: Natural Light - podkład mineralny Rhea w kremie babassu- Rhea


    Jak dotąd używałam tylko minerałków sypkich, nakłada się je chwilę dłużej niż zwykły podkład, ale efekt jest warty tych kilku chwil. Jest jednak dobra alternatywa dla sypkich minerałów- podkład Rhea.

    Kilka słów od producenta:
    Podkłady w kremie łączą wszelkie zalety podkładów mineralnych w proszku, z łatwością nakładania oraz pielęgnacją jaką oferuje masło babassu.
    Kolor: Natural Light - Podkład do cery jasnej i średnio jasnej, w neutralnym odcieniu beżu. Kolor jest identyczny jak kolor podkładu sypkiego Natural Light.
    Podkłady w kremie składają się wyłącznie z naturalnych pigmentów mineralnych z dodatkiem masła babassu. Podkład ten ma postać bardzo gęstego kremu, który rozpływa się pod wpływem ciepła skóry. Można go nakładać palcami lub gąbeczką. Jest to produkt pośredni pomiędzy podkładem w proszku a podkładem w olejku. Jest bardziej odżywczy i łatwiej się go nakłada niż podkład sypki, ale nie jest tak natłuszczający jak podkład w olejku. Podkład jest bardzo kryjący i matowy. Osoby o bardzo tłustej cerze będą mogły używać tego podkładu zamiast kremu nawilżającego, dzięki właściwościom pielęgnującym masła babassu.


    Więcej informacji:


    Moja opinia:
    Podkład zamknięty w standardowym opakowaniu dla minerałków, ale niestandardowym dla podkładów płynnych czy półpłynnych. Słoiczek jest przezroczysty, widzimy zatem już odcień. Na odwrocie znajdziemy kilka najważniejszych informacji. W środku mamy małą gąbeczkę idealną do nakładania podkładu.
    Wybrałam sobie odcień natural light, który nada się do cery jasnej i średnio jasnej. Zapachu nie wyczuwam. Podkład ma konsystencję stałą, bardzo odżywczą. To postać kremu, który delikatnie rozpływa się pod wpływem ciepła skóry i staje się płynny jak zwykły podkład.


    Zacznę od gąbeczki- jest ona mięciutka, nie chłonie nadmiernie podkładu zatem bardzo łatwo nałożymy podkład. Natural Light - podkład mineralny Rhea w kremie babassu jest mega wydajny, stosuję go od 4 miesięcy (stąd długi czas testów), a dopiero dobijam do dna. Do pokrycia całej buźki wystarczy niewielka ilość produktu. Mam cerę mieszaną i obawiałam się, że zawarte w składzie masło babassu będzie podkręcało świecenie skóry. Do tego podkład ma bardzo odżywczą konsystencję. Jednak nie zawiodłam się na tym minerałku.


    Twarz po podkładzie nie świeci się. Jest zmatowiona, a wszelkie niedoskonałości są ładnie zakryte. Nie da się się ukryć, że skóra od razu zyskuje na ładnym wyglądzie i jest wygładzona. Podkład kryje ewentualne wypryski i zaskórniki, a także zaczerwienienia. Daje skórze ładne matowe wykończenie, ale ze zdrowym blaskiem. To niezwykle naturalny efekt, który utrzymuje się cały dzień.


    Nie ma żadnej trudności w równomiernym rozprowadzeniu. Wygląd jest na prawdę naturalny, a cera bez skazy. Kosmetyk jest lekki i przyjemny. Skóra podczas używania podkładu mineralnego wygląda zdrowiej, powstaje mniej zaskórników czy wyprysków. Kiedy borykamy się z podrażnieniem cery to podkład mineralny działa lekko gojąco i łagodząco. Ten dodatkowo działa nawilżająco na skórę. Dla mnie jest to produkt idealny- lekki i nieprzeciążający.

    środa, 26 kwietnia 2017

    Recenzja: Sztuczne różyczki dla romantycznych duszy- ShipGratis


    Lubię takie drobne dodatki, które możemy zastosować wszędzie, dlatego skusiłam się na różyczki od ShipGratis :)

    Kilka słów od producenta:
    Komplet 50 sztuk sztucznych różyczek stworzy romantyczną atmosferę. Można je włożyć do koszyczka, szklanych pojemniczków, wykorzystać je do dekoracji weselnych, walentynkowych itp. Wykorzystaj swojej wyobraźni. Wybierać można z wielu kolorów.

    Więcej informacji:


    Moja opinia:
    Jak widać opakowanie jest zwyczajne, przezroczyste. Na początku myślałam, że tych różyczek jest może ze 20. Jest ich jednak 50.
    Różyczki są jak dla mnie idealnego rozmiaru- ich rozmiar to około 2 cm na 2,5 cm. Na tę chwilę wybierać możemy spośród siedmiu kolorów: miętowy, kremowo biały, pomarańczowo- łososiowy, jasno różowy, fioletowy, ciemno różowy, biały oraz żółty- pełna gama kolorystyczna.


    Różyczek możemy użyć na wiele sposobów. To nie tylko przedmioty dla romantycznych dusz, ale i różyczki mogą fajnie zdobić. Możemy je wrzucić luźno do koszyczka czy wazonu. Wykorzystać do jakiegoś rękodzieła czy stroików.


    Kwiatuszki możemy włożyć w kwiatki, trawkę czy w doniczkę. Tylko nie na zewnątrz, bo kwiatuszki są leciutkie, materiał z jakiego zostały zrobione przypominają lekką piankę.


    W mniejsze szkiełko wsypałam lawendę suszoną i na górę położyłam jedną różyczkę. Kwiatki możemy także luźno położyć w łazience czy kuchni, na półce czy komodzie.
    Blogerkom mogą służyć również pod zdjęcia;)


    Gdzie ich użyjemy zależy tylko od nas i naszej inwencji ;)

    wtorek, 25 kwietnia 2017

    Recenzja: Popołudniowa kawa paryska o smaku francuskiego likieru- Kawa likierowa mielona Paris Coffee- Tea Rebels


    Dzisiaj zapraszam z Tea Rebels w podróż kawowych smaków do Francji :)

    Kilka słów od producenta:
    Paryż to wyjątkowa metropolia. Jako bodaj jedyna nie kojarzy się z wielkimi, zimnymi biurowcami, gdzie bankierzy przeliczają miliardy, ani z hermetycznymi centrami technologicznymi, które raz po raz zasypują nas coraz to nowszymi gadżetami i rozwiązaniami problemów, których wcześniej nie mieliśmy. Nie jest też Paryż wielkim centrum rozrywki, które kusi, aby zgubić się w jego ulicach, zapomnieć o życiu i w szaleństwie przekroczyć wszystkie granice prawa i moralności w imię dobrej zabawy. Paryż kojarzy się ze spokojnym życiem, w którym jest czas na kontemplację. Najlepiej jest kontemplować drugiego człowieka, ukochaną osobę, przyjaciela albo nowo zawartą znajomość. Czy jest lepsza do tego okazja niż popołudniowa kawa wypita razem?

    Najlepiej smakuje…

    …w towarzystwie.

    Co jest w środku?

    Arabica o smaku francuskiego likieru.

    Jako dziecko byłem przekonany, że pieniądze są najważniejsze. Teraz, gdy jestem bogaty, mogę stwierdzić z absolutną pewnością, że to nieprawda. Pieniądze nie są w stanie wnieść jakiegokolwiek sensu do bezsensownego życia. Nauczyłem się, że najpiękniejsze rzeczy dzieją się między ludźmi i są zupełnie za darmo.
    JEAN (52) – biznesmen i filantrop
    Więcej informacji:

    Moja opinia:
    To kolejna kawka z serii Global Collection, którą charakteryzuje wspaniałe opakowanie. Cytat, który został na nim umieszczony jest bardzo życiowy. Na opakowaniu znajdziemy także charakterystyczne zegary, które wskazują całą kolekcję.


    Kawka została drobno zmielona. Ma bardzo ładny, słodkawy zapach. Po zaparzeniu można go wyczuć w całej kuchni. Zapach jest pozbawiony nuty alkoholowej, ale zachowała się słodycz typowa dla likieru.


    Popołudniowa kawa paryska o smaku francuskiego likieru to przyjemna propozycja na chwilę, kiedy mamy moment dla siebie. To smak, który relaksuje, przez moment możemy oddać się rozmyślaniu, zwolnić tempo.


    Smakowo również nie wyczujemy nuty alkoholowej. Słodycz natomiast w delikatny sposób pieści podniebienie. Likiery mają to do siebie, że są słodkie, że aż mdłe. Ta kawa to delikatny smak szyku i elegancji, z którą kojarzy się Paryż. Nie jest pozbawiona gustownego aromatu kawy.


    Kawa paryska najlepiej smakuje po południu, kiedy możemy przez chwilę delektować się spokojem i smakiem kawy, czy też po pracy by się pobudzić, a zarazem poprawić sobie humor. 

    poniedziałek, 24 kwietnia 2017

    Recenzja: Olej z rokitnika- Kosmed


    Ostatnio jakoś zaniedbałam olejowanie włosów. Dopiero kiedy poznałam olej z rokitnika Kosmed wróciłam do systematycznego odżywiania włosów :)

    Kilka słów od producenta:
    Olej z rokitnika 100% naturalny
    Naturalna pielęgnacja
    Twarz - Ciało - Włosy
    Odżywia - Nawilża - Regeneruje
    Olej z rokitnika, tłoczony na zimno, to cenny surowiec stosowany w pielęgnacji skóry twarzy, ciała oraz włosów. Olej ten charakteryzuje się unikalnym składem kwasów tłuszczowych, karotenoidów, witamin, antyoksydantów i polifenoli. Ze względu na swoje właściwości i całkowitą naturalność wykorzystywany jest min. po zabiegach laserowych i chemicznym złuszczaniu naskórka.
    Twarz: 
    Odżywia, nawilża i regeneruje
    Działa przeciwzmarszczkowo i antyoksydacyjnie
    Regularnie stosowany poprawia koloryt skóry nadając jej brzoskwiniowo-złocisty odcień
    Polecany w pielęgnacji cery dojrzałej, ze zmarszczkami, wymagającej regeneracji
    Dodany do kremu zwiększa jego właściwości odżywcze


    Ciało:
    Intensywnie nawilża i odżywia skórę wymagającą szybkiej regeneracji i ukojenia
    Skutecznie zapobiega powstawaniu rozstępów
    Poprawia wygląd blizn
    Dostarcza skórze witamin
    Działa kojąco na uszkodzenia naskórka wszystkich partii ciała
    Doskonale odnawia skórę zniszczoną, przesuszoną i złuszczającą się
    Włosy:
    Intensywnie pielęgnuje
    Poprawia kondycję włosów, a także dodaje im połysku

    Więcej informacji:


    Moja opinia:
    Opakowanie minimalistyczne z najważniejszymi informacjami od producenta. W środku umieszczona została buteleczka z ciemnego szkła, która chroni olej przed dostępem światła. Wygodną formę aplikacji zapewnia pipetka- możemy dozować produkt jak chcemy. 
    Zaskoczył mnie odcień produktu. Przyzwyczajona jestem do tego, że oleje mają typowy odcień- żółto- słomkowy. Olej z rokitnika ma kolor pomarańczowo- brunatny. Zapachu nie wyczuwam. 


    Najbardziej intrygowało mnie użycie oleju na włosy. Do olejowania najlepiej użyć kilku kropli bądź wymieszać go z maską, co skutkuje pięknym połyskiem. Wpływa na elastyczność włosów, zabezpiecza końcówki, które się nie rozdwajają. Dobrze dodać także kilka kropli do maseczki do włosów czy maseczek z glinki lub wcierki, gdyż rokitnik stymuluje porost włosów. Baby hair nie zauważyłam, ale włosy rosną szybciej.


    Dobrą opcją jest również dodanie kilkunastu kropli do kremu do twarzy. Kosmetyk zyskuje na właściwościach pielęgnacyjnych- nawilża, odżywia i regeneruje. Suche skórki na około ust znikają w mgnieniu oka. Widoczne jest wygładzenie. Do tego taki krem używany pod podkład ładnie wyrównuje koloryt skóry, nadaje przyjemnego zdrowego odcienia i blasku. Wszystko za sprawą dużej dawki beta-karotenu.


    Dodawany do balsamu również nadaje ładnego kolorytu. Olej koi rozdrażnioną i kapryśną skórę, sprzyja nawilżeniu jej i wygładzeniu. Olej z rokitnika Kosmed nawilża skórę, wygładza ją i zmiękcza. Na zmiany łuszczycowe polecam stosować czysty olej. Co prawda należy liczyć się z lekkim zabarwieniem skóry, ale schodzi ono po pierwszym myciu. Także minus jest niewielki ;) Produkt działa podobno kojąco w przypadku oparzeń, odmrożeń, odleżyn, grzybicy. Na całe szczęście nie miałam okazji pod tymi kątami go próbować :) 

    sobota, 22 kwietnia 2017

    Recenzja: Odświeżacz powietrza w żelu "kula fala" Arola i Samochodowy odświeżacz powietrza Car Perfume- General Fresh


    Lubię wszędzie otaczać się zapachami, zatem propozycja wypróbowania produktów General Fresh była dla mnie bardzo interesująca :)

    Kilka słów od producenta:
    Unikalny środek odświeżający stworzony po to, by uwolnić Twój dom od niemiłych zapachów. Żelowa formuła sprawi, że teraz możesz jeszcze dłużej cieszyć się przyjemną i delikatną wonią. 

    Więcej informacji:



    Nowe zapachy samochodowe w naszej ofercie to połączenie klasyki i nowoczesności. Klasyczny wygląd kryje w sobie niesamowicie skuteczny wkład zapachowy, który daje się odczuć już od pierwszych chwil używania. Łącz odważnie stare z nowym – także w swoim aucie! Wygląd nowego odświeżacza samochodowego Car Perfume Retro jest inspirowany minioną epoką motoryzacji, natomiast jego wnętrze skrywa nowoczesną technologię. Każdy spośród bogatej gamy wariantów zapachów do samochodu jest niesamowicie przyjemny, świeży, a także trwały i wydajny. Dzięki Car Perfume Retro nie będziesz mógł doczekać się podróży! Zapach został zaprojektowany w taki sposób by uwalniać aromat przez długi czas.

    Więcej informacji:


    Moja opinia:
    Nie specjalnie przepadam za odświeżaczami powietrza w sprayu w łazience. Za to takie żelowe często u mnie goszczą. Ten dodatkowo wygląda estetycznie. To biała kuleczka, którą otwieramy i ukazują się fale. Na początku górna półkula dość często spadała, ale jak przekręcimy troszkę to jest ok. Etykietka informuje nas o najważniejszych informacjach. Jeżeli górna naklejka nam nie odpowiada to możemy ją zdrapać, chociaż uważam, że jest bardzo estetyczna.


    W środku jest żel, bardzo zbity jak galaretka. Możemy zaobserwować jak z czasem żel zaczyna się kurczyć, zapach jednak jest cały czas tak samo intensywny. Odświeżacz świetnie uwalnia mieszkanie od nieprzyjemnych zapachów. Maskuje je i uwalnia przyjemną woń. W zapachach możemy wybierać- jest ich sześć, a każdy jest bardzo oryginalny. Do mnie trafił szafir i lilia wodna.


    Żel jak widać ma szafirowy odcień. Zapach jest bardzo ładny, kwiatowy. Typowa intensywna lilia wodna. Nie jest mocno chemiczna i "toaletowa", nie czuć tu taniego i tandetnego odświeżacza. Kojarzy mi się z ogromnym stawem, na którym rozkwitają lilie wodne. To jeden z lepszych odświeżaczy, które miałam. 


    Jeżeli zapach staje się już mniej intensywny przy końcu to możemy pozbyć się wieczka i zrobić z odświeżacza "grzybek". Wtedy zapach znowu stanie się bardziej wyrazisty. Kwiatowa woń przenika całe pomieszczenie. Przy mniejszych łazienkach najlepiej co jakiś czas go otworzyć i zamknąć lub przenieść z toalety do łazienki. 



    Odświeżacz samochodowy zamknięty został w typowym dla tego typu produktów opakowaniu. Z wyglądu jest niepozorny, ma klasyczny wzór, stąd wzięła się nazwa retro. Odcień czarny pasuje do każdego samochodu.


    Wybierać możemy spośród ośmiu zapachów: cytryna, guma balonowa, cool man, new car, zielona herbata, ocean, truskawka i wanilia. Na samym początku można wyczuć, że wkład jest dobrze nasączony zapachem- to wkład, ale można wyczuć wagę. Produkt został zaprojektowany na kratkę dmuchawy. Ten mechanizm sami wciskamy do odświeżacza.


    Nie musimy puszczać dmuchawy ani klimatyzacji, aby zapach roznosił się po samochodzie. Tak jak "kula fala" odświeżacz samochodowy jest intensywny. Zapach gumy balonowej przypomina mi dziecięce lata. To właśnie ten aromat prawdziwej gumy balonowej! Nie tych smakowych wynalazków, które teraz czekają przy kasach. Dzięki temu zapachowi mogłam przez chwilę się poczuć jak ta mała dziewczynka.


    Zapach jest bardzo długotrwały. Towarzyszy mi już codziennie przez 3 tygodnie podczas przemieszczania się i jest cały czas wyczuwalny.