Recenzja: Maseczka z zielonej glinki - Smooth


Ostatnio było o kremie zielonej glinki >KLIK<, dzisiaj o pierwotnej postaci- czyli glince, a dokładniej maseczce piękności z zielonej glinki Smooth :)

Kilka słów od producenta: Działa na zasadzie absorbcji i adsorbcji, tzn. wchłania w siebie szkodliwe substancje znajdujące sie w skórze, a daje związki mineralne: krzem, magnez, wapń, selen. Usuwa różne wykwity oraz prowadzi do likwidacji zmarszczek. Zastępuje oczyszczanie, peeling i minilift.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Do przetestowania otrzymałam pięć saszetek produktu, jedna była na jedno użycie. Mamy jednak do wyboru różne gramatury, dzięki czemu możemy kupić potrzebną ilość maseczki z zielonej glinki :) Maseczkę robiłam 5 dni pod rząd. Glinka jest sypka barwy brązowo-zielonej, jest niby bezzapachowa. Dlaczego niby? Bo muszę przyznać, że lekki zapach prawdopodobnie nadają jej związki mineralne. 


Maseczkę rozrabiamy z wodą lub sokiem z pomidora albo z ogórka w stosunku 1:1. Soku z ogórka lub pomidora dodajemy w przypadku cery trądzikowej. Czas na działanie :) Kiedy maseczka zaczęła wysychać zauważyłam, że na nosie, gdzie miewam zaskórniki, mimo wyschnięcia pozostają tłustawe kropki. Maseczka świetnie wchłania sebum. Nosek był zmatowiony do końca dnia. Ponad to po skończeniu kuracji maseczką z zielonej glinki zauważyłam oczyszczenie zaskórników oraz zwęrzenie rozszerzonych porów.


Skóra po zastosowaniu jest miękka w dotyku i odżywiona. Maseczkę stosowałam przed miesiączką, a jak wiemy to czas kiedy nieprzyjaciele lubią znaleźć sobie dobre miejsce na naszych twarzach ;) Glinka z pełną skutecznością radzi sobie z niespodziankami na twarzy. Zmniejsza je aż do całkowitego usunięcia oraz przeciwdziała nowym wypryskom. Świetnie radzi sobie z różnymi innymi wykwitami na twarzy oraz łagodzi reakcje alergiczne. Dodatkowo glinka nawilża skórę. Podczas wysychania maseczki czułam dosyć mocne ściąganie. Po zmyciu jednak uczucie mijało, a buźka pozostawała bardzo jędrna. Maseczka zastępuje oczyszczanie i peeling- widać efekt na nosku :) Rozszerzone naczynia krwionośne także zostały zmniejszone. Maseczka zawiera krzem, magnez, wapń, selen, więc jak nasza skóra po takiej dawce nie ma wyglądać kwitnąco i pięknie? :) Kosmetyk jest naturalny :)


Moja ocena: 6/6

Siła w naturze! :) Jestem zachwycona działaniem maseczki z zielonej glinki :)

Komentarze

  1. Lubie glinki, ale jest z tym trochę roboty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię glinki, nie ma to jak błotko na twarzy, które daje taki relax cerze.
      Pozdrawiam Emm

      Usuń
    2. Troszkę roboty jest, ale to na szczęście tylko chwila :)
      Błotka nie używałam :)

      Usuń
  2. Chyba muszę zainwestować w takie blotko ponieważ nieprzyjaciele prześladują mnie najbardziej właśnie przed okresem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo przydatna przed okresem :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam o takich produktach! :) Masz ładny kolor włosów! :)
    pugix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jeszcze zielonej nie miałam, zdaje się że ostatnio miałam niebieską ;) Rzeczywiście ładny kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie miałam niebieskiej, muszę wypróbować :) Dziękuję;)

      Usuń
  5. ja mam wstręt do takich maseczek, tak więc nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze każdemu wszystko odpowiada :)

      Usuń
  6. chętnie wypróbuję ;) zwłaszcza że jeszcze nie miałam do czynienia z glinkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja miałam zieloną glinkę z Ziaji i też byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Jeżeli zaciekawił Cię mój blog to zapraszam do obserwowania :)
Jak zaobserwujesz to napisz mi o tym, a się odwdzięczę :)

Popularne posty: