Kontakt:

Wszelkie uwagi, sugetie i propozycje współpracy proszę kierować na adres e-mail Mstrzal@gmail.com

piątek, 31 lipca 2015

Efekt hybrydy bez lampy z Seche Vite (utwardzacz do lakieru)- a. i. Polska


Koniec z długim wysychaniem paznokci- a. i. Polska ma na to sposób- Seche Vite :)

Kilka słów od producenta: Seche VITE – szybkoschnący lakier ochronny o specjalnie opracowanej formule, która przenika przez wszystkie warstwy manikiuru i błyskawicznie je wysusza, tworząc wytrzymałą warstwę ochronną o wysokim połysku. Nie żółknie.
Seche Vite sprawia, że manikiur jest trwały, odporny na ścieranie i odpryskiwanie. Pomalowane nim paznokcie zachwycają lustrzanym połyskiem.

Więcej informacji: >KLIK<



Moja opinia: Produkt znajduje się w tekturowym opakowaniu, na jego boku mamy kilka najważniejszych informacji w języku polskim.
Buteleczka z lakierem ochronnym jest walcowata, spora- zawiera aż 14 ml produktu (starczy nam to to na długi okres użytkowania). Butelka oczywiście jest bezbarwna- widzimy zużycie. 


Pędzelek wygodny, nie za duży, bardzo dobrze się nim operuje i maluje.
Seche Vite jest bezbarwny, zapach nie należy do najprzyjemniejszych- mi kojarzy się z rozpuszczalnikiem... ale przy tym działaniu to nic takiego :)


Kosmetyk jest bardzo wygodny w stosowaniu, bo nakładamy go bezpośrednio na mokry lakier. Nie musimy czekać aż cokolwiek wyschnie, tylko od razu warstwa po warstwie i top coat. Zaoszczędzamy w ten sposób dużo czasu.


Czas zaoszczędzamy również na wysychaniu. Seche Vite wysycha praktycznie w 5 minut i możemy już zmywać, sprzątać i robić cokolwiek innego :) Jest to ogromny plus, szczególnie kiedy jesteśmy zagonione i spieszymy się.


Lakier nie bąbelkuje podczas malowania. Pozostawia płytkę gładką i mocną. Dodatkowo przez cały czas paznokcie pozostają błyszczące. Połysk zauważalny jest praktycznie od razu po zamalowaniu lakieru kolorowego. Top coat wzmacnia paznokcie- nie łamią się i nie rozdwajają. 


Efekt żelu faktycznie jest widoczny. Lakier wyrównuje również smugi po słabych kolorowych lakierach, a także tworzy piękną taflę na paznokciach. Nie rozmazuje naklejek wodnych ani wzorków. Nie zbiera także lakieru na pędzelek.


I teraz najważniejsze- trwałość. Jest po prostu rewelacyjna! Po tygodniu mamy paznokcie bez odprysków. Jedyne co się dzieje to pojawia się odrost. Jestem tym wynikiem porządnie zadziwiona i zachwycona. Na stopach trzyma nawet do dwóch tygodni.

Dosłownie cudo i mój hit :) Nie zamienię go już raczej na inny top :)

a. i. Polska

Okna na błysk- recenzja: Płyn do mycia szyb nanotechnologia Tytan spray- Unia


Każdy z nas lubi mieć czyste okna, ale niekoniecznie lubimy je czyścić, dzisiaj o produkcie, który bardzo ułatwia tą niekoniecznie przyjemną czynność- płyn marki Tytan producenta Unia.

Kilka słów od producenta: Płyn do mycia szyb Tytan nanotechnologia to doskonały środek do mycia szyb, luster, ekranów, płytek ceramicznych i innych powierzchni lakierowanych. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia, tłuste plamy pozostawiając lśniące, pozbawione smug powierzchnie oraz świeży zapach. Specjalne nanocząsteczki zawarte w recepturze spowalniają proces osadzania się kurzu na mytych powierzchniach.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Płyn znajduje się w typowym dla tego typu produktów opakowaniu. Długa szyjka ukształtowana tak aby wygodnie nam się trzymało produkt ułatwia aplikację. Dozujemy go za pomocą sprayu. Wystarczy końcówkę przekręcić na "on" i możemy myć :) 
Płyn jest koloru zielonego, z pomocą dozownika wydobywa się delikatna pianka. Pachnie bardzo przyjemnie, jak na środek czystości i nie drażni w nos. 


Zawsze rozpryskiwałam płyn na szybie, przecierałam szmatką, a następnie jeszcze dodatkowo suchą. I te czynności nie wymagały powtarzania, bo szyby były praktycznie idealne czyste i błyszczące. Tytan od razu ściera osad na szybach.


Mycie idzie szybko, sprawnie i bezproblemowo. Nawet jak robimy to na szybko to i tak możemy cieszyć się czystymi szybami. Płyn bardzo dobrze usuwa zanieczyszczenia i pozostawia lśniące powierzchnie bez jakichkolwiek smug.


Mieszkam może nie do końca przy ruchliwej ulicy, no ale ciągle coś tu przejeżdża. Dodatkowo latają jakieś farfocle i inne pyłki jak coś pyli. Wtedy okna brudzą się najgorzej. Tytan nie tylko wszystko umył, ale i okna wolniej ulegają ponownemu zabrudzeniu. Dodatkowo umyjemy nim także od razu obramowanie okien. Płyn przywróci im biel :)


Spray Tytan nadaje się również do mycia luster, ekranów czy płytek ceramicznych. Jednym produktem możemy więc przegonić kurz z wielu powierzchni :)

czwartek, 30 lipca 2015

Recenzja: Krem-maska do twarzy- Iles du vent... ukojenie i regeneracja dla skóry


Piękne opakowanie, dobre działanie... czego chcieć więcej? Dzisiaj o kremo-masce Iles du Vent.

Kilka słów od producenta: Krem-maska do twarzy zawierające naturalne składniki wygładzające, odżywiające i regenerujące. Masło kakaowe wzmacnia proces odnowy i regeneracji komórek skóry. Olej kokosowy nawilża i uelastycznia, działa antybakteryjnie, tworzy ochronny film na skórze. Olej migdałowy dzięki zawartości witamin i minerałów odżywia skórę. Witamina E jako naturalny antyoksydant opóźnia proces starzenia się skóry. Masło shea zmiękcza i koi. Skwalan z oliwek chroni przed wolnymi rodnikami, regeneruje warstwę lipidową naskórka zapewniając prawidłowe nawodnienie i miękkość skóry. Ekstrakt z hibiskusa wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych dotleniając skórę, łagodzi i ujędrnia. Ekstrakt z winogron reguluje nadmiar sebum, działa przeciwzapalnie. Certyfikowany olej monoi łagodzi podrażnienia i stany zapalne, zapewnia dogłębne nawilżenie oraz wygładzenie.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Jak wspomniałam produkt jest ładnie zapakowany w formie prezentu- dlatego jeżeli kupujemy go dla kogoś to nie musimy dodatkowo opakowywać kremo-maski. 
Produkt otula przyjemny dla oka słoiczek, w kolorze jasnego beżu, zakręcany srebrną nakrętką. Na spodzie znajdziemy najważniejsze informacje od producenta w języku polskim. Słoiczek jest uroczy, ładnie wygląda w łazience i jest jego ozdobą. Przed pierwszym użyciem słoiczek był zabezpieczony aluminiowym "wieczkiem".
Kremo-maska ma kolor beżowy, ma treściwą, odżywczą i dość gęstą konsystencję. Nie sprawia jednak problemu w aplikacji. Zapach to kolejny atut produktu- kwiatowy, bardzo oryginalny. Umila nam korzystanie z maseczki.


Kosmetyk nakładamy na twarz na 15 minut, po tym czasie nadmiar ścieramy wacikiem lub wmasowujemy w skórę. Zabieg ten najlepiej przeprowadzić wieczorem, bo produkt pozostawia na twarzy delikatną warstwę ochronną. Nie jest ona natomiast lepka i nie powoduje dyskomfortu na twarzy. Chociaż w większości maseczka wchłania się w skórę.
Po pierwszym użyciu można zauważyć porządne nawilżenie cery oraz jej odżywienie. Na drugi dzień cera wygląda promiennie, ma swój młodzieńczy blask. Po kilku aplikacjach można zauważyć regenerację naskórka. Buzia jest miękka i delikatna w dotyku.


Cera nabiera zdrowego kolorytu. Nie jest zmęczona. Jeżeli mamy jakiś problem z zaczerwienieniem i podrażnieniem to zachęcam do wypróbowania wtedy tego kosmetyku. Po tych 15 minutach zaczerwienienie jest rozjaśnione i dużo mniej widoczne, a podrażnienie delikatniejsze. Na drugi dzień schodzi. Krem-maska koi i przynosi ulgę skórze. Świetnie sprawdza się również po opalaniu.


Mimo, że krem-maska delikatnie ujędrnia i uelastycznia to nie wyczujemy efektu ściągnięcia. Kosmetyk łagodzi także ewentualne wypryski. U mnie po nim schodzą szybciej. Obawiałam się trochę, że produkt obciąży moją skórę lub zapcha. Nic takiego jednak nie wystąpiło- nie działa on komedogennie. Reguluje również delikatnie wydzielanie nadmiaru sebum.
Produkt jest w 100% naturalny. Nie zawiera parabenów, chemicznych konserwantów i olejów parafinowych. Kolor i zapach to dzieło natury- nie zawiera w składzie sztucznych barwników oraz zapachów.

Iles du vent

środa, 29 lipca 2015

Recenzja: Olej rzepakowy nieoczyszczony, tłoczony na zimno- Mała Olejarnia- samo zdrowie zamknięte w butelce.


Jeden z najcenniejszych olejów świata- rzepakowy, który charakteryzuje największa proporcja kwasów. Ten tłoczony na zimno i nieoczyszczony jest najlepszy, taki właśnie oferuje Mała Olejarnia.

Kilka słów od producenta: Olej Rzepakowy jest popularnym produktem, jednak najczęściej stojące na półce w sklepie oleje rzepakowe przeszły proces rafinacji, a spożywanie go zaopatruje nasz organizm w uszkodzone w procesie obróbki kwasy tłuszczowe - jest szkodliwy dla zdrowia!
Nasz nieoczyszczony olej rzepakowy tłoczony na zimno zmniejsza zawartość złego cholesterolu i sprzyja zachowaniu młodości, dzięki zawartym witaminom.

Walory zdrowotne nieoczyszczonego oleju rzepakowego tłoczonego na zimno.
W Szlachetnej postaci, Olej rzepakowy zawiera bogate źródło witaminy A, E, K i D2 która w organizmie przekształca się w D3. Ma najwięcej witaminy E z dostępnych na rynku olejów roślinnych ok. 26 mg na 100 gramów oleju.

Olej rzepakowy  zwany "oliwką północy", zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe NNKT, głównie kwas oleinowy ok. 60%, linolowy ok. 20 %( omega -6 ) i linolenowy 10 % (omega -3), a więc w swym składzie jest bardzo podobny do oliwy z oliwek, która jednak zawiera mniej kwasów nienasyconych, co ma zbawienny wpływ na obniżenie poziomu cholesterolu i wspomaga jednocześnie wydalanie złego cholesterolu (LDL).
OLEJ RZEPAKOWY jest produktem świeżym, a jego termin przydatności do spożycia wynosi 6 miesięcy

Więcej informacji: >KLIK< lub >KLIK<

Moja opinia: Olej znajduje się w butelce z ciemnego szkła, dzięki czemu mamy ochronę przed światłem, a olej zachowuje swoje cenne właściwości. Etykieta mimo iż minimalistyczna to kojarzy mi się z babcinymi przetworami, czyli czymś najwyższej jakości. Z tyłu znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie.
Butelka wyposażona w "korek- niekapek" gwarantuje brak rozlewania produktu podczas wylewania. Nic także nie cieknie po ściankach i nie mamy potłuszczonej butelki. 


Olej ma wręcz złocisty kolor, tym różni się od tych rafinowanych, oczyszczonych ze sklepowych półek. Pachnie przyjemnie i delikatnie, podczas gdy zwyczajne oleje nie mają zapachu. Myślę, że zapach rzepaku zna każdy- podczas wiosny można wyczuć go wszędzie poza miastem ;) Właśnie tak pachnie ten olej, ale dużo delikatniej. W smaku jest subtelnie słodki, mi przypomina lekko słodką, gotowaną kukurydzę ;) Widać, że olej jest z wyższej półki (ale w przystępnej cenie).
Olej rzepakowy jest wspaniały pod tym względem, że w kuchni możemy go stosować i na ciepło i na zimno. Nadaje się zarówno do sałatek, surówek, dressingów, majonezów. Możemy również smażyć na nim, dusić, dodawać do gotowanych potraw, a także do marynaty do mięsa, które zostanie upieczone. Jest więc wszechstronnym olejem kuchennym :)


Olej rzepakowy nieoczyszczony, nierafinowany i tłoczony na zimno posiada duże ilości witamin. Włosy wchłaniają je bardzo szybko, dlatego jest świetny do olejowania. Czupryna odwdzięcza się gładkością, nawilżeniem i miękkością. Tak samo skóra, która jest delikatna i aksamitnie miękka. Nawilża skórę w ekspresowym tempie i usuwa szorstkość i suche skórki. Przy okazji olej nie zapycha i nie przyczynia się do powstawania wągrów.


Wiele osób pije także olej rzepakowy. A to dlatego, że przyczynia się on do obniżenia złego cholesterolu przy jednoczesnym wzroście dobrego. Wielonasycone tłuszcze zawarte w oleju rzepakowym wspomagają pracę mózgu, zapobiegają depresji, poprawiają pamięć i koncentrację.  Jest bogatym źródłem antyoksydantów, polifenoli i witaminy E, zwanej witaminą młodości, która jest silnym antyoksydantem. Zapobiegają one uszkodzeniom komórek wywoływanym przez szkodliwe wolne rodniki oraz opóźniają starzenie się organizmu. Dzięki temu zmniejszają ryzyko chorób serca, a nawet niektórych nowotworów. Reguluje również przemianę materii, przeciwdziała miażdżycy, zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia choroby mięśnia sercowego, a także łagodzi objawy zapalenia stawów.  Zawiera polifenole, które charakteryzują się silnymi właściwościami przeciwutleniającymi. Zawarta witamina A działa na poprawę wzroku, wpływa na stan błon śluzowych i skóry.
Poprawę skóry sama mogłam doświadczyć pijąc olej rzepakowy. Skóra poprawiła swój koloryt, wyglądała zdrowiej. Nie dochodziło do suchości przez ten czas. 

Mała Olejarnia

Recenzja: Płyn do mycia WC Tytan zielony- Unia


Zabijamy zarazki z marką Tytan :)

Kilka słów od producenta: Płyn do mycia WC Tytan jest środkiem, który ze względu na swoje
właściwości bakteriobójcze (decyzją Ministra Zdrowia uzyskał pozwolenie
na obrót produktem biobójczym nr 3980/10) doskonale czyści oraz
dezynfekuje muszle ustępowe, pisuary, umywalki i inne ceramiczne
urządzenia sanitarne. Usuwa osad kamienny, rdzę, brud i przykry zapach.
Zawiera do 15% wagowych kwasu fosforowego.
Właściwa konsystencja płynu ułatwia utrzymanie czystości bez
konieczności szorowania. Nawet z pionowych powierzchni preparat spływa
bardzo wolno wydłużając czas działania. Odpowiednio wyprofilowana szyjka
umożliwia nanoszenie płynu w miejsca trudno dostępne.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Buteleczka zgrabna, typowa dla tego typu produktów. Na etykiecie z tyłu mamy zastosowanie, środki ostrożności, przeznaczenie itp.
Szyjka z dzióbkiem jest wygodna w użytkowaniu i dociera do każdych zakamarków, mamy więc pewność, że cała toaleta zostanie wyczyszczona i zdezynfekowana.
Płyn ma zielony kolor (na zdjęciu trochę przekłamany), jest bezbarwny. W przeciwieństwie do wielu płynów do mycia posiada przyjemny i delikatny zapach. Nie czuć żadnego chloru ani smrodu, zapach nie gryzie w nos, oczy nie łzawią za to ogromny plus.


Przyznam szczerze, że zanim zabrałam się za recenzję produktu to zużyłam już 3 butelki tego Tytanu- po prostu zaczęłam go użytkować na co dzień :) Nie tylko świetnie oczyszcza toaletę, zostawia ją błyszczącą i lśniącą, ale i pozostawia miły zapach. Dodatkowo bardzo dobrze radzi sobie z kamieniem. Niestety nie zrobiłam zdjęcia sprzed tych 3 butelek, ale musicie mi uwierzyć, że jest drobna powierzchnia na dole tylko z małym kamieniem.


Toaleta nie wydziela żadnego przykrego zapachu, więc bakterie i wirusy zostają wykurzone z muszli. Wszelki brud spływa wraz z płynem. Nie wiem jak produkt "zachowuje" się, kiedy napotka rdzę, ale myślę że radzi sobie równie dobrze jak z kamieniem. Nie trzeba szorować, płyn jest gęsty więc spływa wolno i wydłuża czas działania. Wszelki osad po jakimś czasie znika, a muszla jest biała i czysta :)

wtorek, 28 lipca 2015

Słodkie orzeźwienie z Doctor Brew: Azacca Single HOP IPA


Kilka słów od producenta: Legenda mówi, że co kilka pokoleń, w okolicy równika, dzieje się niewytłumaczalne zjawisko- wszystkie drzewa owocowe obradzają w owoce Azacca, a ziemia wokół tych drzew jest sucha i spękana. Owoc ten jest tak aromatyczny, że jego woń daje się wyczuć nawet z kilkuset metrów. Gdy sprzyja wiatr, rozległe sady zalewają miasta intensywnym zapachem owoców, doprowadzając ich mieszkańców do utraty zmysłów. Podobno dawniej mężowie zamykali swoje żony w klatkach i karmili wyłącznie Azacca. Podobno są i tacy, którzy się piwem z Azacca nacierali... Podobno.


Moja opinia: Opis jest fantazyjny, więc i ciekawość jego smaku była ogromna. Zapach piwa jest owocowy. Idzie w kierunku tropikalnym, najbardziej podchodzi mi pod mango.
Pianka niska, wolno opada, kolor bursztynowy, piwo naturalnie mętne.
W smaku czujemy wyłącznie świeżość owoców tropikalnych. Piwo jest bardzo orzeźwiające i niewątpliwie należy do tych "lżejszych" z całej oferty Doctor Brew.


Niestety szklankę firmową rozbiła mama, dlatego zdjęcia są w innej szklance ;/
Wracając do Azacca, to rozpieści podniebienia nie tylko koneserów, ale i kobiet.


Miłe w smaku i lekkie świeże owoce, kończy intensywność goryczki. Smak pozostaje w pamięci na długo :)

Dr Brew

poniedziałek, 27 lipca 2015

Recenzja męskim okiem Intesa after shave- żel po goleniu przeciw starzeniu skóry- Intesa Mirato


I męska skóra zasługuje na dopieszczenie, szczególnie po goleniu, kiedy może być podrażniona. Intesa Mirato ma coś, co nie tylko łagodzi :)

Kilka słów od producenta: Nowoczesny preparat po goleniu o konsystencji kremowego żelu. Działa wygładzająco i uelastyczniająco. Wspomagając naturalną regenerację naskórka zapobiega powstawaniu zmarszczek. W formule kremo-żelu wykorzystano aktywne liposomy.

Więcej informacji na fb Intesa: >KLIK<


Opinia taty: Opakowanie przyjemne dla oka i porządne. Bardzo praktyczne, bo nie wypada z mokrych dłoni, dzięki wypustkom po bokach. Żel aplikujemy za pomocą pompki, która nie zacina się i nie psuje. Jest to bardzo wygodne i higieniczne rozwiązanie.


Konsystencja jest dość rzadka, ale nie spływa z rąk podczas aplikacji. Zapach typowo męski, podobnie jak szampon ma w sobie nuty wodne. Lekka formuła zapewnia ekspresowe wchłanianie. Zaznaczam od razu, że wydajność jest na wielki plus, bo wystarcza niewielka ilość na całą twarz.


Żel pozytywnie zaskakuje. Po posmarowaniu twarzy po goleniu od razu można odczuć ulgę i wyciszenie skóry oraz znormalizowanie podrażnień i zaczerwienienia po goleniu. Żel delikatnie chłodzi, czym uspokaja buzię. Dodatkowo nawilża i wygładza, cera jest miła w dotyku, nie ma mowy o żadnym wysuszeniu.


Produkt bardzo dobrze odświeża i orzeźwia skórę, przy okazji ją rozluźnia i relaksuje uczuciem chłodu. Uczucie świeżości towarzyszy przez długi czas. Dodatkowo regeneruje naskórek, który jest bardziej elastyczny.
Jeżeli chodzi o przeciwzmarszczkowe działanie- po jednej buteleczce dosyć ciężko określić, patrząc na tatę wydaje mi się że policzki są bardziej gładkie, jakby te delikatne zmarszczki zostały mniej widoczne. Tata zakupił sobie w Douglasie drugą buteleczkę- zobaczymy jak będzie dalej :)
Żel ma pH fizjologiczne skóry.

Podsumowując jest bardzo zadowolony z produktu :)

Intesa Mirato

Asco

niedziela, 26 lipca 2015

Odrobina Paryżu w domu- recenzja: Paris Tea- Basilur Tea


Może mój widok z balkonu jest tylko na skwer, ale aromat tej herbaty Basilur sprawi, że poczujemy się jak w Paryżu :)

Kilka słów od producenta: Zielona herbata cejlońska, wysokogórska, liściasta z dodatkiem wiśni, chabru i naturalnymi aromatami z migdałów, wanilii i truskawek.
Filiżanka tej owocowej, aromatycznej mieszanki poruszy Twoje zmysły. Piękne opakowanie w kształcie okna.

Więcej informacji: >KLIK<


Moja opinia: Zacznę od puszki- metalowa, w kształcie starego okna. W tym oknie widzimy Wieżę Eiffla, Paryż w pełnej krasie :) Ślicznie malowana, ozdabiana kwiatami, stworzona z wielkim poczuciem estetyki. Po prostu śliczna.


Po otwarciu puszki znajdziemy przezroczyste opakowanie, zamykane strunowo z nadrukiem okna. Opakowanie równie ładne jak puszka- szczerze mówiąc myślałam, że będzie po prostu "zwyczajne".


Po otwarciu uderza nas bardzo słodki zapach wiśni i chabru. Jak byśmy przenieśli się wprost do wiśniowego sadu. Nie czuć praktycznie zapachu zielonej herbatki.


Listki są dosyć spore, między nimi znajdziemy również soczyste wisienki i chabr- sam wygląd zachęca już do spróbowania!
Herbatę zalewamy wodą o temperaturze 70- 80 stopni. 
Herbatka po zalaniu przybiera bursztynową barwę, Zapach nadal słodki unosi się i rozpieszcza nasze zmysły.


Myślałam, że herbata będzie mocno słodka, tak jak jej zapach... ale nie. Wyczujemy przede wszystkim szlachetny smak zielonej herbaty liściastej, dobrego gatunku. Towarzyszy jej delikatny słodki, owocowy bukiet, w którym wyczujemy przede wszystkim wiśnię i słodką truskawkę skropione wanilią. 


Herbata jest bardzo delikatna. Swoim wdziękiem smakowym rozpieszcza podniebienie. Jej nie da się pić... nią się trzeba rozkoszować :) 
Działa delikatnie pobudzająco i świetnie smakuje na zimno. W upalny dzień wystarczy wrzucić kostki lodu i mamy orzeźwiający napój :)


Herbatka zapewnia wspaniałe popołudnie i dobry humor na resztę dnia :)

Basilur